O ostatecznej ewakuacji kresów
- niedziela, 12, lipiec 2015 10:22
- Andrzej Pilipiuk
Kresy… To była nasza ziemia – ale nie mamy dziś ani siły ani interesu w odzyskaniu tego terenu. Możemy pamiętać, możemy stawiać pomniki pomordowanym, domagać się opieki nad naszymi zabytkami. I tyle.
Przyjmując nawet ze w chwili wojny Ukrainy z Rosją była by okazja urwać dla Polski kawałek przedwojennego terytorium Polski nie stać by zainwestować w odbudowę infrastruktury na kresach. Polska nie ma rezerw demograficznych by ponownie zasiedlić tamte tereny. No i najważniejsze: co zrobić z autochtonami? Odzyskane kresy stanowiłyby nie tylko nieprawdopodobne obciążenie finansowe ale też wieczny punkt zapalny i rozsadnik terroryzmu. Sowieci użerali się z UPA do 1961 roku.
Kresowiaków tez już w zasadzie nie ma - żyje jeszcze może 5% urodzonych kiedyś na Wołyniu. Ich wnuki nie są już emocjonalnie związani z Kresami. Genus loci to ludzie. Struktury społeczne. Stare rody wokół których skupia się tkanka społeczna. Mecenasi sztuki etc. Ci ludzie – a dokładniej ich potomkowie - są rozsiani po świecie. Oni już nie wrócą a nawet gdyby wrócili nie odtworzą dawnych struktur. Nawet gdyby Polacy dostali tam ziemię czy domy za darmo nie wierzę w akcję osiedleńczą ani w trwałość takiego osadnictwa.
To już przepadło.
Proponuję od dawna - przeprowadzić ostateczną ewakuację. Grupki żyjących tam Polaków roztapiają się w obcym etnosie. Wchodzą w mieszane małżeństwa, przyjmują lokalną religię. Wynaradawiają się. Kultura kresów nie istnieje - w Polsce po 1939-tym nie przebił się żaden znaczący literat, poeta, malarz, kompozytor, żyjący na wschód od Bugu.
(za to repatrianci w rodzaju Czesława Niemena wpływ na Polską kulturę wywarli znaczący!)
Zatem postuluję:
Prawo powrotu dla wszystkich Polaków i osób polskiego pochodzenia gotowych od repolonizacji. Kto chce zostać - niech się rusyfikuje czy ukrainizuje
By może potrzebne są także ekshumacje w Katyniu i podobnych miejscach oraz przewiezienie ciał do Polski.







