O Wołyniu
- sobota, 11, lipiec 2015 22:16
- Andrzej Pilipiuk
O Wołyniu w rocznicę rzezi na trzeźwo i na poważnie.
Po pierwsze: nazywanie tej zbrodni „zapomnianą” kompromituje naszych publicystów straszliwie – pokazuje bowiem horrendalny poziom ich nieuctwa. KTO NIBY ZAPOMNIAŁ? O zbrodniach UPA nawet za komuny publikowano książki, kręcono filmy („ogniomistrz Kaleń” na podstawie „Łun w Bieszczadach”). Temat sygnalizowały lektury szkolne – „Ślady rysich pazurów” W.Żółkiewskiej omawiałem w 5 klasie podstawówki. Choć Polacy mieli programowo zapomnieć o kresach – ukazywały się nawet wspomnienia żołnierzy 27 wołyńskiej dywizji AK np. „Leśne ognie” G.Fedorowskiego wydane w roku 1965! JAK KTOŚ TWIERDZI ŻE „ZAPOMNIAŁ” TO ZNACZY ŻE DO SZKOŁY MIAŁ POD GÓRĘ! Ja w każdym razie wiedziałem zawsze i pamiętałem zawsze. Choć do Wojsławic echa Wołynia docierały z daleka a nasi miejscowi upowcy siedzieli grzecznie jak myszy pod miotłą bo w gminie rządziło AK.
Po drugie: Żądanie bliżej nieokreślonej „prawdy” o Wołyniu to bzdura – prawda jest znana i oczywista. Polaków zamordowali Ukraińcy należący do UPA na polecenie cywilnej nadbudowy w postaci OUN. Pisza o tym ukraińskie podręczniki. Wspominają o tym ukraińskie książki o UPA. Wyjaśniają to pomniki stawiane na Ukrainie przez środowiska kresowe. Napisy na nich są zazwyczaj po polsku i po ukraińsku. Nikt tych pomników nie niszczy ani nie „poprawia”. Trafiają się złośliwości i trudności administracyjne ale proace ekshumacji, badan i upamiętniania pomordowanych cały czas się toczy. Podobnie w Polsce co i rusz buduje się pomniki i wiesza tablice ku czci pomordowanych.
Znamy konkretne nazwiska i treść konkretnych rozkazów. Spośród kierownictwa OUN tylko menlykowcy się stawiali ale ich frakcja został bardzo wcześnie zneutralizowana przez banderowców i bulbowców. Stosowne dokumenty zostały opublikowane – wystarczy doczytać. Kwestia sporna to istnienie oddziałów sowieckich które udając to UPA to AK grabiły i mordowały by podkręcić spiralę rzezi w spokojniejszych rejonach. Ich istnienie zostało udowodnione – ale to rozważania akademickie bowiem ich udział w ogólnym bilansie mordów do ułamek procenta.
Po trzecie: Żądanie przeprosin zostało przez stronę ukraińską wypełnione. Przepraszano nas dwukrotnie: prezydent Kuczma przepraszał we Lwowie w roku bodaj 1997-mym. (zaproszony Kwaśniewski świadkiem). Prezydent Poroszenko przepraszał Polaków w naszym własnym sejmie. PROBLEM ZASADZA SIĘ NIE W TYM CZY NAS PRZEPRASZAJĄ CZY NIE – ALE W TYM ŻE NADAL NA UKRAINIE STAWIA SIĘ POMNIKI BANDERZE I SZUCHEWYCZOWI A ULICE UKRAIŃSKICH MIAST NOSZĄ NAZWY STAJĄCE NAM OŚCIĄ W GARDLE. PROBLEM ZASADZA SIĘ W CAŁEJ UKRAIŃSKIEJ POLITYCE HISTORYCZNEJ. Tu należy popracować. Bo co z tego że nas będą rytualni przepraszać raz na dekadę skoro zaraz potem i tak zrobią po swojemu?
Poza tym nie widzę sensu w przepraszaniu za nie popełnione przez siebie zbrodnie i w wybaczaniu za nieswoje krzywdy. TO MIAŁOBY SENS GDYBY PRZED KREWNYMI OFIAR STANĄŁ „WETERAN” UPA I NA KLĘCZKACH PROSIŁ O PRZEBACZNIE. Na razie doczekaliśmy się „aż” jednego takiego przypadku.
Po czwarte: Mówi się ze jest to zbrodnia nierozliczona. To kompletna bzdura. NKWD po stronie sowieckiej a po naszej LWP, KBW i UB rozliczyły tę zbrodnię bardzo skrupulatnie. Wręcz modelowo. Wystrzelano po lasach upowców. Po wsiach wyłapano krewnych upowców, domniemanych upowców, potencjalnych upowców, ludzi nie dość gorliwie kablujących kto jest upowcem etc. UPA wybito niemal do nogi – co można sobie doczytać choćby w pamiętnikach sotennego „Chrinia”. Zazwyczaj wykryte bunkry zalewano benzyną i podpalano wraz z mieszkańcami – nie bawiono się w branie jeńców. Poddających się poddawano bestialskim torturom i też likwidowano. Bardzo nieliczni szeregowi upowcy gorliwie kablujący na towarzyszy broni dostawali „ułaskawienie” - czyli wieloletnią zsyłkę do Workuty czy na Kołymę. Torturom poddawano też członków rodzin upowców – ich wspomnienia wydano po polsku – można sobie doczytać. Ostatnich upowców w Polsce zidentyfikowano i aresztowano w latach 60-tych – wpadali po kilkunastu latach ukrywania się na lewych papierach. Jeszcze w latach 80-tych UB do spółki z KGB organizowało prowokacje sprawdzające czy cywilna siatka OUN przypadkiem się nie odrodziła. Za związki i domniemane związki z UPA w ZSRR represjonowano kilkaset tyś osób. W Polsce by zniszczyć upowcom bazę społeczną wysiedlono setki tyś ludzi całkowicie wyludniając Bieszczady.
GDYBY PODOBNIE SKRRUPULATNIE ROZLICZONO ZBRODNIE NIEMIECKIE DZIŚ NIEMCÓW BYŁOBY Z 10 MILIONÓW MNIEJ. (ŻE O SOWIETACH NIE WSPOMNĘ – TAM BY BYŁA CHYBA PUSTKA OSADNICZA…)
Ja bym nazwał Zbrodnię Wołyńską JEDYNĄ ROZLICZONĄ ZBRODNIĄ.
*
Oczywiście jeśli żyją jeszcze sprawcy zbrodni należy ich zidentyfikować osadzić i osadzić w więzieniach. I z drugiej strony – jeśli żyją Ukraińcy którzy ostrzegali, ratowali i ukrywali Polaków – Rzeczpospolita powinna ich wreszcie uhonorować.








