Lepsze jutro było w 1996-tym
- środa, 19, grudzień 2012 06:21
- Andrzej Pilipiuk
Nadciąga kryzys. Widać to niestety na każdym kroku i w niemal każdej branży. Strach przed kryzysem i bezrobociem staje się coraz powszechniejszy i gdy rozmawiam ze znajomymi widzę jak świadomość naciągającej burzy ściera kolejne uśmiechy z twarzy. Pamiętam okres rządów AWS, gdy nieoczekiwanie około roku 1997-mego w TV usłyszałem, że lepsze jutro było już wczoraj, a teraz trzeba będzie zacisnąć pasa. Nie powiem – wkurzyło mnie to, bo moja rodzina jakoś nie odczuła tego „lepszego jutra wczoraj” – nie dorobiliśmy się samochodu, mieszkanie nadal mieliśmy niewykupione, wyjazd na wakacje ciągle był sporym problemem finansowym… Zaraz potem ogłoszono konieczność schłodzenia gospodarki. Czym u diabła jest schładzanie gospodarki do dziś nie rozumiem – ale mam dziwne przeczucie że tych którzy to wymyślili należało powiesić na latarniach.
Gdy pod koniec rządów AWS, po 4 wielkich (i nieudanych) reformach nadchodziła sejmowa zmiana warty wielu moich znajomych – z pozoru sensownych ludzi deklarowało poparcie dla odrażających komuchów z SLD. Argumentowali to w sumie logicznie – AWS doprowadził kraj na krawędź upadku i nawet czerwoni będą musieli poluzować, ułatwić zakładanie firm, wspierać zatrudnienie i radykalnie obniżyć podatki. Liczyłem na zniesiecie cła na auta używane – kraj motoryzował się rozpaczliwie powoli…
Czerwoni wygrali wybory, po czym w koalicji z ludowcami z miejsca dokręcili śrubę tak, że oficjalne zarejestrowane bezrobocie skoczyło do 20% i na tym poziomie pozostawało 4 lata. SLD zdawało sobie oczywiście sprawę że takie dokręcenie śruby wymaga pewnych działań dodatkowych. By kraj nie zawalił się do końca wprowadzili podatek belki (celowo małą literą) – który uczynił oszczędzanie całkowicie nieopłacalnym. Ludzie przyduszani kryzysem zaczęli wyciągać groszowe oszczędności z banków i wydawać… Ci którzy mieli parę groszy rezygnowali z zakładania lokat. Interesowałem się wtedy trochę numizmatyką. Widziałem w sklepach i sklepikach z monetami prawdziwe rarytasy – starzy zbieracze postawieni przed ścianą likwidowali kolekcje. Na tym „pożyczonym paliwie” Polska dojechała do wejścia w struktury UE co pozwoliło podpiąć niektóre grupy pod kroplówkę środków unijnych. Pod koniec rządów czerwono-zielonej koalicji weszliśmy do UE. Wchodziliśmy na kolanach, w łachmanach, z pustymi kieszeniami i solidnie oćwiczeni batem. Natychmiast po otwarciu granic unijna gospodarka otrzymała od komuchów prezent – półtora miliona zdesperowanych, zrozpaczonych ludzi gotowych pracować za 30% stawki tubylców z krajów „rozwiniętych”.
Od czasów rządów AWS minęło już 11 lat. Przez te 11 lat weszliśmy do UE, samochody sprowadza się bezcłowo, ale poza tym nie zmieniło się na dobrą sprawę nic. Nadal brak podstawowych mechanizmów umożliwiających ludziom oszczędzanie i bogacenie się. Nadal nie wychodzi nam sprawa podstawowa – zmniejszanie przepaści w poziomach życia między naszym krajem a państwami „starej UE”. Założenie firmy w jednym okienku i od ręki nadal jest niemożliwe. Terror fiskalny wzrósł. Kolejne przepisy komplikują ludziom życie jeszcze bardziej. ZuS niszczy małe firmy nim zdołają rozwinąć skrzydła. Kolejne zawody stają się zamkniętymi korporacjami. Oszczędzanie w bankach nadal pozbawione jest ekonomicznego sensu – odsetki po obelkowaniu nie doganiają inflacji, ani rzeczywistej ani tej oficjalnej.
2 miliony najaktywniejszych Polaków wyjechały i nie zamierzają wracać do kraju. Pomijając króciutki okres poluzowania za rządów PiS nadal żyjemy w epoce schładzania gospodarki. Za parę miesięcy powiedzą nam że lepsze jutro było w 2012-tym...








