Grzech znaiechana

                „Gazeta Polska” dokonując swego rodzaju lustracji życiorysów członków PKW stawia tezę że wybory są fałszowane – od 2010-tego roku. Nie panowie redaktorzy – pierwsze masowe fałszerstwa wyborów miały miejsce w roku 2005-tym. Sprawę usiłował nagłośnić Janusz Korwin-Mikke publikując na łamach Najwyższego czasu mapki z liczbami głosów nieważnych – w tym z czerwonym wianuszkiem gmin na Mazowszu. W sąsiadujących komisjach różnice były rzędu kilkunastu procent. Zebrane dane statystyczne wskazywały jednoznacznie że „w terenie” dochodzi do wałków.

                Niestety zwycięski wówczas PiS nie podjął tematu. Nie słuchano „oszołoma”. Nie wdrożono śledztw obejmujących choćby najbardziej podejrzane punkty. Nie przeliczano ręcznie głosów. Nie robiono badań daktyloskopijnych ani grafologicznych kart z dwoma krzyżykami. Nie odnaleziono i nie ukarano winnych.

                Obecne masowe fałszerstwo w moim odczuciu osłabiające pozycję PiS o co najmniej kilka procent to skutek tamtego zaniechania. A karty niebawem trafią o kotłowni – za kilka dni prawdę o obecnych wyborach PO w majestacie prawa puści z dymem…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/