O kanonie...
- środa, 03, grudzień 2014 09:23
- Andrzej Pilipiuk
Gazeta Wyborcza wzywa do „przewietrzenia” kanonu lektur. Zasadniczo jestem za. Od czego zatem zaczniemy?
*
Pierwszy do usunięcia jest moim zdaniem Edelman. (H. Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”) – motywacja? Kłamstwo historyczne. Dałbym na jego miejsce raczej książkę Chaima Lazara-Litai „Masada w Warszawie” – też o powstaniu w getcie tylko że trzymającą się faktów. Można też rozważyć "Bunt w Treblince" Samuela Willenberga - choć autor budzi wątpliwośći.
Drugi? Bruno Szulc. Zostawić w wypisach fragment jego prozy i zestawić z fragmentem prozy Singera jako przykłady niekontrolowanego słowotoku. Na to miejsce dałbym coś z prozy dla dorosłych lub publicystyki Janusza Korczaka – też Żyd ale znacznie mądrzejszy no i co więcej umiał pisać z sensem.
Trzeci do wywałki? "Początek" A.Szczypiorskiego. Pomijając prymiywny antypolski wydzwięk tego dzieła na liście lektur nie powinno być miejsca dla ludzi kablujących ubecji. Może na to miejsce "Tarnina" Jerzego Szczygła?
Czwarty? „Malowany ptak” Kosińskiego. Spokojnie można go zastąpić prawdziwymi wspomnieniami ukrywających się Żydów. Byle nie cynglem wybiórczej H.Grynbergiem czy mocno umoczonym Wł.Szpilmanem. Może pamiętniki Wiery Gran?








