600 milionów
- czwartek, 21, sierpień 2014 08:55
- Andrzej Pilipiuk
Wojna informacyjna o Majdan została przez Ukraińców częściowo wygrana. Prorosyjskie media (także polskojęzyczne) usiłowały przedstawić starcia jako faszystowski bunt garstki banderowców przeciw legalnym władzom. Jednak zbyt wielu polskich i zachodnich dziennikarzy odwiedziwszy Kijów przedstawiło relacje zgoła odmienne. Zobaczyliśmy ludzi podobnych do nas – zdeterminowanych by obalić postsowiecki system i zacząć żyć lepiej i pełniej (my mieliśmy wybór - dla nich jedyną drogą „ku zachodowi” jest integracja z NATO i UE). Ludzi brutalnie mordowanych przez berkutowców na ulicach stolicy sąsiedniego kraju. Zobaczyliśmy też zdjęcia z wypasionej rezydencji obalonego satrapy i jego przydupasów. Forsowne eksponowanie nielicznych nacjonalistów, oraz kreowanie O.Tiachnyboka na krwiożerczego faszystę i osobę numer 3 na Majdanie też mało kogo w Polsce przekonało.
Co więcej dla wielu Polaków Majdan stał się symbolem wolności i prawdziwej demokracji. Legalnie wybranego prezydenta który splamił się zdradą naród zdjął siłą ze stołka. Miliony Polaków patrzyły na to z zazdrością. Nam zabrakło tej woli i stanowczości. Zapamiętano też haniebną wypowiedź naszego pseudoministra spraw zagranicznych – „podpiszcie co wynegocjowałem, albo was wszystkich zastrzelą”. Nawet zwolennicy peło mieli po niej ostrego kaca.
„Dziwki putina” – dziennikarze, blogerzy, najemni trolle i pożyteczni idioci to stracie przegrali. Nasiali jednak pewnych kalek językowych będących platformą dla kolejnych ataków.
Rosja Ukraina od 8 miesięcy przegrywa totalnie wojnę informacyjną. Rosyjska narracja pt. „Rosyjscy mieszkańcy wschodniej Ukrainy vs. Banderowcy” zadziwiająco szybko i mocno zapuściła korzenie w mediach i dyskusjach internetowych. Nie jest to proces naturalny. Zestrzelenie malezyjskiego samolotu, też wbrew pozorom niewiele zmieniło. Podobnie bez echa przechodzi znajdowane kolejnych mogił na odbitych terenach i relacje ludzi którzy poznali na własnej skórze jak terroryści traktowali ludność zajętego terenu. Niestety – wojna trwa daleko – na terenie który Polacy uważają za „Dzikie pola” a Europejczycy za środkową Azję… Dziennikarzom, zwłaszcza zachodnim trudniej tam dojechać (do Kijowa latały samoloty…). Poważną barierą informacyjną jest też używanie przez Ukrainę cyrylicy. Ukraiński jest prosty – Polak który trochę się z nim osłucha jest w stanie go rozumieć. Alfabet – odstrasza.
Jacek Komuda podaje informację że państwa zaborcze doprowadziły do rozbiorów wydając na ten cel niespełna pół miliona dukatów.
Tyle kosztowało przekupienie ówczesnych decydentów – magnatów. Obsadziwszy swoimi ludźmi grona decyzyjne uzyskali efekt samofinansowania się zdrady – kolaboranci opłacali innych kolaborantów za pomocą publicznych pieniędzy i rządowych majątków. Podobny proces trwa i dzisiaj. Rosja kupuje ludzi by o niej dobrze pisali. Kupuje ich hurtem. Ważnym płaci lepiej. Internetowym trollom wystarczają stawki 7-15 groszy od jednego spisu szkalującego wskazane osoby, instytucje, kraje. Wczoraj kopali PiS, dziś plują na Ukrainę, a jutro? W XVIII wieku zwolenników unii personalnej z Rosją było zaskakująco wielu.
Kwoty podane przez historyków trudno przeliczyć na dzisiejsze pieniądze. Ile kosztowało zniszczenie Polski? Porównując do zarobków możemy mówić o kwocie około 600 milionów, może miliarda złotych. Suma wydaje się znaczna – ale biorąc pod uwagę budżet czy wydatki na infrastrukturę – to kompletne grosze. Wygospodarowanie analogicznej sumy dziś to dla Putina tyle co splunąć. Zresztą przypuszczam że dzisiejsi sprzedawczycy są TAŃSI.
W XIX i XX wieku walczyliśmy o wolność i przetrwanie wiele razy. Za każdym razem powtarzał się ten sam przykry scenariusz. W Polsce wybuchało powstanie, Polska walczyła o wolność, Polska próbowała odeprzeć napaść lub zmagała się z najeźdźcami. Za każdym razem byliśmy w tych bojach samotni. Ci którzy mogli nam pomóc byli obojętni. Skromnej pomocy udzielali nam przedstawiciele ludów żyjących daleko od nas. W Powstaniu Styczniowym walczyli Włosi. W walkach z bolszewikami wsparli nas lotnicy z Francji i USA. W tym czasie suto smarowana rubelkami prasa Europy zachodniej wieszała na nas wszystkie psy.
Dziś sytuacja się powtarza – tylko teatr wojny przesunął się na wschód. Ukraina powstała. Zrzuciła postsowieckie namiestnictwo. Walczy o wolność, o utrzymanie integralności terytorium. Walczy z bandytami uzbrojonymi przez rosję. WALCZY PRAKTYCZNIE SAMOTNIE. Chyba tylko USA częściowo rozumie powagę sytuacji i usiłuje coś robić. Francja i Niemcy nadal chcą spokojnie handlować z Rosją, jak ich pradziadowie którzy robili interesy z ludożercami czy dziadowe handlujący z sowietami Możni zachodu lekceważą sytuację. Prasa - także polska prasa – wbrew logice broniła terrorystów z Doniecka a i teraz jeszcze regularnie podlizuje się Putinowi.
Dziś to my jesteśmy ci źli i obojętni. Dziś to my sprzedajemy sąsiadów w chwili śmiertelnego zagrożenia. Dziś to my zatykamy uszy słysząc że ktoś woła o pomoc.
Płatni zdrajcy którzy biorąc rosyjskie pieniądze sprzedali Polskę po III rozbiorze przeżyli szok. Unicestwiając swój kraj zarazem unicestwili samych siebie. Warszawa przestała być stolicą. W ciągu kilku tygodni personel ambasad spakował się i wyjechał. Przychodzący po wypłatę stałych pensji zastawali zamknięte drzwi opustoszałych poselstw. Nie było już potrzeby by im płacić, wszelkie „dożywotnie” renty wstrzymano. Desperaci pojechali w ślad za mocodawcami na obce dwory. Przyjęto ich chłodno. Nielicznym zaoferowano podrzędne i nisko płatne stanowiska, nie wiążące się z żadną realną władzą ani zaszczytami.
Dzisiejsi zdrajcy mogą liczyć na dłuższy dopływ judaszowych srebrników. Ukraina się tym razem obroni. W Polsce siły patriotyczne coraz hardziej podnoszą głowy. Świnie i sprzedawczyki będą Rosji potrzebni jeszcze kilka dekad.






