Koniec?
- poniedziałek, 18, sierpień 2014 23:47
- Andrzej Pilipiuk
Rządzący nami (tu niech każdy wstawi sobie najwulgarniejsze określenie które zna) prawdopodobnie od stycznia wprowadzą 23% stawkę vat na książki.
Jeśli plan ten wejdzie w życie będzie oznaczał KONIEC. Po prostu koniec...
Obecna stawka vat wystrczyła by w 2 lata padła 1/3 wszystkich księgarni. ZUS i kryzys dopełniły dzieła zniszczenia.
Kolejnego wzrostu cen ubożejące dramatycznie społeczeństwo już nie wytrzyma. Sprzedaż książek padnie. Ksiegarnie padną. Książka stanie się luksusem. Zagraniczna książka - bo w Polsce nikomu już nie opłaci się pisać.
*
Mając 11 lat postanowiłem że zostanę pisarzem. Podporządkowałem tej myśli swoje życie. 10 lat uczyłem się zawodu. Na ślepo metodą prób i błędów. Konsekwentnie zaczerniałęm bruliony tworząc kolejne wersje swoich opowieści. Aż się nauczyłem.
Mając 22 lata debiutowałem. Przez 5 lat dreptałem w miejscu, waliłem głową w mur, dusiłem się z braku jakichkolwiek perspektyw, ryłem i przecierałem szlak pisząc do czasopism i do szuflady. Ale nie odpuściłem. Porywałem się nocą z motyką na słońce ale udało mi się to wbrew wszystkiemu z logiką na czele. Osiągnąłem to co w chwili debiutu wydawało się komletnie niemożliwe - zacząłem żyć z pisania fantastyki. I nie tylko ja.
Mając 27 lat mogłem wziąć do ręki pierwszą wydaną pod nazwiskiem książkę.
Przez kolejne 13 lat wydano mi 28 tomów prozy.
Pokazywałem ludziom że się da.
Wyznaczałem granicę tego co można osiągnąć cierpliwą systematyczną pracą.
Pokazywałem drogę młodszym, przychodzącym po mnie.
Rzucałem wyzwanie kolegom po fachu.
Grałem na nosie starym wyjadaczom.
Żyłem i tworzyłem.
Pokazywałem że praca jest oddechem, modlitwą i życiem.
*
Mam 40 lat.
11 lat spędziłem na nauce rzemiosła.
Mam 18 lat stażu pracy (w tym można powiedzieć 13 lat na pełen etat).
*
I oto dowiaduję się że to na co pracowałem 29 lat chce unicestwić jakiś chciwy łajdak z awansu społecznego, w dodatku wnuk folksdojcza. I może tego dokonać bo jacyś durnie obdarzyli go władzą. Bo upił się tą władzą do delirki i teraz bezkarnie niszczy co zechce bo takie ma widzimisię.
Kino w Polsce zdycha. Malarstwo i rzeźba utonęły w nowoczesności. Teatr opanowali moderniści piewcy homosekualizmu i wielbiciele prymitywnego bluźnierstwa.
Literatura i poezja pozostają ostatnim szańcem polskiej kultury.







