Karate Kid po polsku
- poniedziałek, 28, lipiec 2014 09:05
- Andrzej Pilipiuk
Reżyser G.Braun stanął po raz kolejny przed sądem. Za co? Ano 7 lat temu miał we Wrocławiu rzucić się na 6 Policjantów z prewencji i ich pobić. On twierdzi że było dokładnie odwrotnie – ale kto by „oszołoma” słuchał.
Hmm… Jestem realistą – uważam że są sytuacje gdy policja musi użyć pały a nawet chwilowo olać regulamin. Społeczeństwo akceptuje brutalne metody jeśli widzi ich konieczność. Niestety problem w tym że owe przekroczenia uprawnień często uderzają w osoby przypadkowe. Standardy „pracy” policji widzieliśmy już podczas pamiętnego zajścia podczas Marszu Niepodległości. Gliniarz o nazwisku Cz. Kopał w twarz przypadkowego uczestnika zajścia. Jego koledzy nie wiedząc że istnieje nagranie filmowe zajścia ochoczo oskarżali ofiarę o napaść na funkcjonariusza, a sędzia na telefon w ekspresowym tempie klepnął wyrok – co potem długo odkręcano…
Policjant Cz. najpierw długo „chorował”, potem został jakoś tam symbolicznie ukarany (500 zł nawiązki na cele charytatywne jeśli dobrze pamiętam). Gdyby nie było filmu – ofiara poszłaby siedzieć.
Pan Braun ma pecha – nie ma nagrania które pokazałoby jak go katowano. Podpowiadam jednak sposób odwetu. Jeśli zapadnie wyrok skazujący – tj. Jeśli sąd uzna że reżyser faktycznie pobił 6 policjantów to należy złożyć wniosek o dyscyplinarne zwolnienie ich ze służby – dla takich słabeuszy nie ma miejsca w policji. Swoją drogą ja na ich miejscu wstydziłbym się zakłądać taką sprawę. No bo jak to wygląda!? "było nas tylko sześciu wysoki sądzie, a on się rzucił i nas pobił..."








