Śmierć księgarni
- niedziela, 20, lipiec 2014 23:56
- Andrzej Pilipiuk
Za komuny w Wojsławicach były dwa kioski z gazetami i podobnym asortymentem oraz księgarnia. Dziś – nie ma już żadnego. Księgarni w której kupiłem jedna z ulubionych książek też już nie ma. Dlaczego nie ma w mniejszych miejscowościach księgarni a kioski znikają jeden po drugim? Odpowiedź jest boleśnie prosta:
Policzcie ile trzeba sprzedać gazet by zarobić ponad 1000 złotych na samą składkę ZUS. Powód śmierci księgarni jest identyczny – by działać legalnie trzeba odprowadzić na ZUS równowartość marży ze uzyskanej ze 120 sprzedanych książek. W dużym mieście to jest wykonalne (nie zawsze). W miasteczku liczącym 3 tyś mieszkańców – po prostu niemożliwe…
W ciągu ostatnich 7 lat padła 1/3 wszystkich księgarni. Od dwu lat proces ten narasta lawinowo.







