Śmierć księgarni

                Za komuny w Wojsławicach były dwa kioski z gazetami i podobnym asortymentem oraz księgarnia. Dziś – nie ma już żadnego. Księgarni w której kupiłem jedna z ulubionych książek też już nie ma.  Dlaczego nie ma w mniejszych miejscowościach księgarni a kioski znikają jeden po drugim? Odpowiedź jest boleśnie prosta:

                Policzcie ile trzeba sprzedać gazet by zarobić ponad 1000 złotych na samą składkę ZUS. Powód śmierci księgarni jest identyczny – by działać legalnie trzeba odprowadzić na ZUS równowartość marży ze uzyskanej ze 120 sprzedanych książek. W dużym mieście to jest wykonalne (nie zawsze). W miasteczku liczącym 3 tyś mieszkańców – po prostu niemożliwe…                

               W ciągu ostatnich 7 lat padła 1/3 wszystkich księgarni. Od dwu lat proces ten narasta lawinowo.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/