Hipokrates i epigoni

                17 letni Kamil po wypadku pozostawał w stanie śpiączki. Lekarze orzekli śmierć mózgu. Były plany „rozmontowania” go na narządy do przeszczepów. Sprzeciwiła się rodzina. W poniedziałek lekarze planowali odłączyć go od aparatury podtrzymującej życie. Tu zaprotestowała rodzina i przyjaciele licznie zgromadzeni przed szpitalem. W międzyczasie nastąpił obrzęk mózgu i wreszcie śmierć zabrała chłopaka.

                Jego bliscy twierdzą że diagnozę o śmierci mózgowej wydano pochopnie. Dyrekcja szpitala ukrywa część dokumentacji. Fachowcy proszeni o konsultację zauważyli że pacjentowi nie założono nawet czjnika monitorującego ciśnienie wewnątrzczaszkowe.

                Zasadniczo jestem zwolennikiem transplantacji. Zabieranie „do nieba” narządów mogących uratować czyjeś życie to akt bezsensownego samolubstwa. Jestem przekonany że dusza mieszka w mózgu – gdy on przestaje działać duch ulatuje – na ziemi pozostaje już tylko mięso – w niektórych przypadkach jeszcze żywe. Przeprowadzając letalną operację pobrania narządów nikogo już nie zabijamy ani nie krzywdzimy.

                Niestety coraz liczniejsze przypadki wątpliwe sprawiają że wiara w nieomylność i kompetencje lekarzy słabnie. Pojawiają się przypadki wybudzenia ludzi którym nie dawano już żadnych szans. Z drugiej strony mamy przypadki odłączania od aparatury ludzi wbrew woli ich rodzin. Polska transplantologia funkcjonuje w cieniu historii łapówek doktora G. Środowisko lekarskie dawno już pozbyło się zwyczaju składania przysięgi Hipokratesa – nawet w jej okrojonej formie. Dziś traci nasze zaufanie… Przemysł transplantacyjny pożąda części zamiennych. Czy decyzje o uznaniu pacjenta za zmarłego nie są czasem podejmowane zbyt pochoponie? 

*

Tak dla przypomnienia:

                Przysięga Hipokratesa składana przez adeptów sztuki lekarskiej podejmujących naukę zawodu:

Przysięgam Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i osądu [sumienia] przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam.

Swego przyszłego nauczyciela w sztuce (lekarskiej) na równi z własnymi rodzicami szanował będę i dzielił będę z nim życie, i wesprę go, gdy się znajdzie w potrzebie; jego potomków miał będę za braci w linii męskiej i sztuki tej uczył ich będę, gdy zechcą się uczyć, bez zapłaty i pisemnej umowy; na piśmie jak też ustnie wiedzę całą i doświadczenie swoim własnym synom i synom tego, który uczył mnie będzie, jak też uczniom, którzy umowę tę podpisali i się przysięgą tą, jako lekarskim prawem związali, przekażę, lecz nikomu więcej.

Zdrowy tryb życia i sposób odżywiania się zalecał będę wedle swoich sił i osądu, mając na względzie pożytek cierpiących, chroniąc ich zaś przed szkodą i krzywdą.

Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego.

Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Nigdy nikomu nie usunę kamieni moczowych przez cięcie (pęcherza), lecz odeślę każdego do ludzi, którzy z zajęciem tym są obeznani.

Do któregokolwiek z domów wnijdę, wejdę dla pożytku cierpiących; obcy mi będzie rozmyślny występek, jak też każda inna nieprawość, zwłaszcza czyny lubieżne na ciałach kobiet i mężczyzn, nie tylko wolnych, lecz i niewolników.

Cokolwiek przy leczeniu albo też poza leczeniem w życiu ludzi ujrzę lub usłyszę, czego ujawniać nie można, milczał o tym będę, za świętą tajemnicę to mając.

Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie.

(przekład z papirusów Oxyrynchos J.Gula)

 

Sądzicie że to mówią lekarze odbierając dyplom? Niestety mylicie się... 

Przysięgę tę zastąpiła deklaracja genewska (ostatni raz nowelizowana w 2005-tym roku) a jej polskim odpowiednikiem jest tzw. przyżeczenie lekarskie. 

Pozwolę sobie zacytować:

Przyrzeczenie lekarskie składane od 1948 roku:

Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:

obowiązki te sumiennie spełniać;

służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;

według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;

nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;

strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;

stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.

Przyrzekam to uroczyście!

*

Czegoś tu jakby zabrakło... A byłbym zapomniał - składanie tego przyżeczenia jest dobrowolne. Jak ktoś nie chce to nie musi. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/