Robinson Warszawski
- wtorek, 15, lipiec 2014 12:59
- Andrzej Pilipiuk
Pewien warszawiak nie mogąc z 5 letnim synem wyjechać na wczasy urządził je po swojemu. Zbudował szałas na terenie opuszczonego carskiego fortu Blizne. Obaj świetnie się bawili – łowili ryby w dawnej fosie i piekli je na ognisku. Niestety ich spokojny indiański styl życia zaniepokoił jakąś gnidę. Na teren fortu przyjechała policja i karetka pogotowia dziecko po zbadaniu ze nic mu nie dolega przekazano matce, a ojciec musiał składać wyjaśnienia… Na tym przykładzie widać opresyjność naszego państwa. Człowiek ten nie popełnił żadnego wykroczenia – policja powinna go zatem wylegitymować, (skoro było zgłoszenie trzeba wykonać notkę służbową o sprawdzeniu sygnału), pochwalić że ładny szałas postawił i zostawić w spokoju…
A nieznającym Warszawy wyjaśniam że fort Blizne leży w odległości 10 minut piechotą od przystanku tramwajowego. Gdyby nastąpiło nagłe załamanie pogody wystarczyło wsiąść w tramwaj i wrócić do domu.







