Ubecja nadal silna!
- sobota, 12, lipiec 2014 07:51
- Andrzej Pilipiuk
W zeszłym tygodniu rozpoczęto poszukiwania szczątków Żołnierzy Wyklętych na terenie cmentarza wokoło kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewie. Miejsce to wskazywali liczni świadkowie. Domniemywano że mogą spoczywać tam szczątki rotmistrza Pileckiego i gen. Fieldorfa. Jednak przez 25 lat niepodległa Polska jakoś nie zdobyła się na przeprowadzenie poszukiwań. Niestety po odkryciu pierwszych szesnastu ciał prace nieoczekiwanie zostały wstrzymane. Powód prokuratura podała kompletnie kuriozalny – było nim …znalezienie szczątków niezidentyfikowanych osób.
Z tematem tym po raz pierwszy zetknąłem się w 1998 roku. Dorabiałem sobie wówczas dziennikarstwem. W kościele św. Katarzyny zarysowały się mury, wezwano wiec archeologów by przeprowadzili badania i przy okazji odsłonili fundamenty do analiz architektonicznych.
Opodal kościoła stał już piękny pomnik poświęcony pomordowanym przez ubecję Bohaterom. Jednak archeolodzy wspomnieli mi półgębkiem że „temat jest trefny”. W trakcie swoich badań trafili gdzieś opodal kościoła na dziwną skrytkę zrobioną ze starych płyt lastrykowych. Jej rozmiar wskazywał że mogła kiedyś kryć 1-2 ciała. Domniemywali że mógł to być tymczasowy grobowiec na zwłoki wykradzione z ubeckiego dołu śmierci.
Wspomnieli mi o tym znalezisku półgębkiem i „absolutnie nie do druku”. 9 lat po odzyskaniu niepodległości ci ludzie BALI SIĘ. Teraz – 25 lat po odzyskaniu niepodległości widzę że ten lęk ma chyba jakieś podstawy. Ktoś z dawnych oficerów prowadzących najwyraźniej spanikowany szarpnął za smycze. Ubecja boi się żebyśmy czegoś nie znaleźli. Żebyśmy nie poznali jakiegoś sekretu.
Z wykopalisk na terenie aresztu UB w Białymstoku wiemy że w latach stalinowskich mordowano także kobiety w ciąży i małe dzieci. Białystok to prowincja – makabryczne znalezisko przeszło niemal bez echa – wspomniały o nim tylko gazety dla „prawicowych oszołomów”. Czy podobne szczątki kryje ziemia stolicy? Tu trudniej byłoby tak szokującą informację przemilczeć.
A może chodzi o sprawy bardziej świeże? Dziś mamy już pewność że w okresie rządów jaruzelskiego w Polsce istniały wyspecjalizowane „szwadrony śmierci” – mordujące opozycjonistów. Ich ofiarą padła ponad setka osób – czego ślady znajdujemy w raporcie komisji sejmowej z pocz. lat 90-tych – tzw. „Lista Rokity”. Jednak wtedy ciała znajdowano zawsze – spece od mokrej roboty pozorowali wypadki, albo śmierć na skutek pobicia przez „nieznanych sprawców”. Nie było z tego co pamiętam niewyjaśnionych zaginięć. Może zatem chodzi o sprawy wcześniejsze? O ludzi pomordowanych przez ubecję w latach 70-tych? Kto naprawdę leży na Służewie?
Dowiemy się – ale najpierw trzeba znowu wbić łopaty w ziemie







