zanim uchwalili
- czwartek, 05, czerwiec 2014 19:16
- Andrzej Pilipiuk
Przeczytałem książkę „Berek” Marcina Szczygielskiego. Ponieważ jeszcze nie uchwalono ustawy o mowie nienawiści skorzystam by napisać dlaczego mi się nie podobała. Wrażenia – dość upiorne… Jak na satyrę (tak jest reklamowana) – dzieło zbyt ponure. Jak na powieść obyczajową za słabe fabularnie. Być może jest to powieść psychologiczna?
Karty wypełnia historia sąsiedzkiej wojenki niesympatycznej moherowej baby (trudno nazwać ją kobietą…) i jej sąsiada – młodego geja. Babsko nudzi się ewidentnie na emeryturze bo obgaduje, plotkuje i prawi złośliwości ostatniej „przyjaciółce”, tudzież usiłuje układać życie 32-letniej córce sekciarze spłodzonej kiedyś po godzinach z kierownikiem sklepu.
Gej bzyka się z przypadkowo spotkanymi kolesiami, (a że gumek w szufladzie zabrakło to łapie HIV-a), do tego pije na umór, rzyga na klatce, czuje się nieszczęśliwy więc chodzi do jakiejś narwanej psycholożki na terapię i rozpaczliwie szuka potencjalnego partnera życiowego na dłużej.
W retrospekcjach poznajemy historię seksualnych inicjacji obojga z licznymi szczegółami… Sceny seksualne niezależne od orientacji bohaterów są jakieś takie siermiężno-obleśne. Nieeleganckie i nieestetyczne.
Zasadniczo książka pozbawiona jest szczególnych wartości intelektualnych, przesłanie niezbyt czytelne – sprowadza się chyba do tego by nie sądzić ludzi po pozorach, bo gdy baba popada w biedę to pomocną dłoń wbrew sobie wyciąga do niej pogardzany i zwalczany na co dzień gej.
Autor chciał chyba opisać świat widziany oczami może nie homocelebryty ale geja z solidnej klasy średniej. Bohater ma mieszkanie w centrum Warszawy, kupę kasy na koncie, bogatego ojca i dobrą robotę. Jeśli obraz tej warstwy jest wierny rysuje się nam rzeczywistość bardzo smutna. I koleś i sąsiadka wiodą życie straszliwie jałowe, puste i nudne…
Dopiero na końcu gej znajduje sobie kogoś - może na dłużej bo są dwa kolejne tomy. Ale nim dotrze do tego etapu jest tak zmaltretowany że nawet zagorzałym homofobom jest go żal...
Przedmowę napisał inny znany homoseksualista p.Raczek. Twierdzi w niej że procesu emencypacji homoseksuaistów nic już nie zatrzyma. Śmiem wątpić. Wydaje mi się że społeczeństwo nigdy nie zaakceptuje w pełni zachowań takich jak opisywane w książce. Kluby dla gejów będą istniały tak jak kluby nocne czy agencje towarzyskie dla hetero - ale zawsze będzie to swego rodzaju ciało obce - margines społeczny i towarzyski - skazany na izolację i dobrze się czujacy tylko we własnym kręgu.






