Recydywa
- piątek, 09, maj 2014 00:06
- Andrzej Pilipiuk
Paskudna sprawa w Olsztynie. Policjanci zatrzymali dwu recydywistów okradających plebanie i kościoły. Podczas rewizji znaleziono u nich pendrive zawierający materiały pornograficzne z udziałem nieletnich. Kryminaliści zeznali że nośnik ukradli na jednej z plebanii.
48-letni ksiądz przyznał się od razu, że materiały były jego własnością. Co więcej jak się okazało dekadę temu dostał za podobne przestępstwo wyrok – wówczas w zawieszeniu. Duchowny prawdopodobnie nie molestował dzieci, ograniczał się do korzystania z prongrafii.
Kompletnie nie rozumiem naszej hierarchii kościelnej. Trwają ostre i dobrze skoordynowane ataki medialne na kościół katolicki. Jednym z kierunków uderzenia jest wmawianie (skuteczne!) społeczeństwu że KK to siedlisko pedofili. W tej sytuacji logicznym posunięciem byłoby czyszczenie szeregów z wszystkich zaplątanych w podobne przestępstwa oraz izolacja w klasztorach o surowej regule tych którzy wyrazili odpowiednio głęboką i szczerą skruchę. Mamy tu niestety przypadek recydywisty, który raz już skazany zaplątał się w to samo po raz drugi a co gorsza - choć powinien być izolowany od wiernych miał pradopoodbnie dostęp do dzieci. Nawet jeśli nikogo nie skrzywdził - przypomina to sytuację z odbezpieczonym granatem leżącym na parapecie. Idę o zakład że jutro sprawą zachłyśnie się cała lewicowa prasa. I będzie temat wałkować na fafnaście sposobów przez całe tygodnie.
Co ja bym zrobił na miejscu biskupów?
Po pierwsze zero tolerancji dla czynnych pedofili. Wytyczne 3 ostatnich papieży w tej kwestii są jasne.
Po drugie jeśli kapłan ma podobne skłonności - nawet jeśli żyje w czystości i nie przechodzi od marzeń do czynów - powinen być izolowany od pokus. Np. Pod odpowiednią kontrolą można go wykorzystać na stanowisku kapelana w domu spokojnej starości. Ksiądz o skłonnościach homoseksualnych może być kapelanem w zakonie żeńskim...
Po trzecie powinny być jasne istntrukcje co do zakresu korzystania z netu i zabezpieczeń komputerów - tak by z jednej strony stopować nadmierną "ciekawość" duchownych, z drugiej by ograniczyć możliwości prowokacji. (wedle oskarżonego w podobnej sprawie ks. Gila dostęp do jego komputera miał każdy odwiedzający plebanię - komp stał w holu).
Po czwarte kościół powinien powołać wewnętrzną służbę kontrwywiadowczą – i regularnie dyskretnie sprawdzać jakość i lojalność kadr. Odpukać - powołań mamy sporo, nie ma potrzeby trzymania na siłę ludzi którzy zawiedli.
Co symptomatyczne – policja milczy w sprawie orientacji seksualnej sprawcy.
nbsp;







