Szpieg który się sypnął?

            Na Wirtualnej Polsce ukazał się wywiad z p.turowskim – szpiegiem PRL w Watykanie, przed tragedią Smoleńską wysłanym jako dyplomata do obsady Ambasady w Moskwie. Co ciekawego powiedział?     

           -Pamiętam, że po katastrofie ekipa z ambasady, bardzo "szczupła" zresztą - bo mimo zaangażowania wszystkich środków, jakie mogliśmy włączyć, wciąż było nas zbyt mało - pracowała zaraz po zamachu, tworząc między innymi centrum kryzysowe w administracji smoleńskiej.

            Dodajmy jeszcze że to chyba jedyny człowiek na świecie który był obecny w dwu „momentach historycznych” – na placu Św.Piotra gdy doszło do zamachu na Jana Pawła II oraz w lesie pod Smoleńskiem gdy zginął Lech Kaczyński.

            Był też prawdopodobnie tym polskim dyplomatą który zaraz po katastrofie penetrując w towarzystwie Rosjan wrakowisko natknął się na operatora filmowego Sławomira Wiśniewskiego po czym kazał Rosjanom …aresztować go i zniszczyć sprzęt.

            Sypnął się? Przejęzyczył? A może to celowa wrzuta w rozgrywkach tajnych służb? Przychodzą mi na myśl także inne słowa wypowiedziane przez obecnego "prezydenta" Br.komorowskiego: Prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/