O wiejskich szkołach
- środa, 24, październik 2012 22:41
- Andrzej Pilipiuk
Mamy kryzys. Na prowincji objawia się głównie tym że w gminach zamyka się szkoły filialne po wsiach, likwiduje małe szkółki, dzieciaki przenoszą do gminnych „tysiąclatek”. Konieczność dojazdu przegęszczenie, brak kontroli rodziców, wszystko to rodzi mniejsze i większe problemy.
W początku lat trzydziestych Polskę nawiedził kryzys jeszcze straszliwszy. Bezrobocie sięgnęło 34%. Co robili wówczas nasi przodkowie? Budowali szkoły. Całymi wsiami w czynie społecznym. Lasowali wapno, łupali kamienie, lepili i wypalali cegły. Z prywatnych lasów przekazywano za darmo drewno na deski, łaty i belki. Proszę spojrzeć ile małych i większych wiejskich szkół obchodziło ostatnio 75-80 lat istnienia.
Nasi przodkowie posiadali instynkt. W najczarniejszej dziurze kryzysu szukali rozwiązania. Tym rozwiązaniem była dla nich jak najlepsza edukacja dzieci. To zaprocentowało. Pod koniec lat trzydziestych kraj zaczął wychodzić na prostą. Gdyby nie wojna…
My nie posiadamy już tego instynktu. Smutne.









