O tworzeniu
- sobota, 25, styczeń 2014 00:10
- Andrzej Pilipiuk
Wyimek z dyskusji na portalu weryfikatorium
*
1 istnieje dobro i zło. W myśl religii większej części populacji naszego kraju źródłem dobra jest Bóg, źródłem zła – jest diabeł/szatan. Wedle ateistycznej wizji źródłem zła jest ułomność natury ludzkiej. Jedno drugiego nie wyklucza.
2 wedle mojej religii Bóg stanowi praźródło mocy twórczej. Wedle ateistów moc twórcza bierze się z genów. Nie będę się spierał bowiem każdy talent, niezależnie skąd się bierze wymaga rozwijania i wtopienia ogromu pracy własnej.
3 „wielu jest powołanych ale niewielu wybranych”. Tzn. masa ludzi chce tworzyć i dorwać się do kasy którą można mieć za to co się stworzy. Niewielki talent można nadrobić systematycznością i pracowitością (mój przypadek). Wielki talent można zmarnować poprzez lenistwo lub utopić w wódzie/prochach etc.
4 w dawnych czasach bogaci mecenasi – często dziani ludzie kościoła sponsorowali artystów – w zamian wymagając by człowiek posiadający podstawowe umiejętności stworzył im coś na zadany temat. Oczywiście byli wybitni artyści w rodzaju Rafaela byli anonimowi wyrobnicy z niemieckich cechów malarzy kościelnych. W obu przypadkach aby zarobić cokolwiek musieli reprezentować pewien minimalny poziom umiejętności artystycznych.
5 na WSZYSTKICH obrazach XVI-XVII-XVIII wiecznych widzimy gdzie jest osioł, gdzie rycerz, a gdzie „nierządnica w stroju roboczym”. Na niemal wszystkich okładkach książek SF widzimy że autor grafiki umie namalować rycerza, gołą babę albo smoka. Na okładkach większości książek głównonurtowych widzimy że grafik nie umie i nigdy nie nauczy się rysować. Na pozostałych widzimy że opanował programy graficzne na tyle by do zdjęć dodać jakieś liternictwo.
6 w moim odczuciu żeby umieć coś stworzyć na poziomie umożliwiającym tego wydanie trzeba najpierw wtopić setki godzin w wyćwiczenie podstawowych umiejętności. W nucie głównym nie jest to takie oczywiste – wystarcza małpia zręczność klejenia wyrazów w zdania a niedoróbki – często ewidentne przykrywa się interpretacjami sugerującymi artystyczność formy.
7 mam w )*( wszelką „sztukę” która musi szokować by zaistnieć. Mój krajan Czachórski nie musiał nikogo szokować. Malował kobiety z bukietami, damy czytająca listy etc. Kosił na tym wielką kasę, a i dziś jego obrazy chodzą po kilkadziesiąt tyś eurosów. Podobnie robili Matejko, Kossakowie i inni. Żyli spoko, pracowali, kosili kasiorkę, naród ich kochał i nawet przez myśl mi nie przechodziło malować fallusy na krzyżach etc. Oczywiście ich obrazy budziły emocje i namiętności – ale raczej pozytywne.
8 Bydło i gówniarstwo były, są i będą. Ich ilość fluktuuje, jest częściowo warunkowana przez poziom PKB i dostęp do dób oraz usług. W normalnym społeczeństwie jest 10% elit, 10% marginesu i to co pomiędzy. Zadaniem sztuki jest pokazywanie przeciętniakom pozytywnej alternatywy. Podciąganie ludzi środka ku górze. Pokazywanie negatywnej alternatywy jest bez sensu bo bydła i gówniarstwa i tak mamy więcej niż jesteśmy w stanie wystrzelać. Tworzenie dzieł o życiu mętów jest bez sensu, bo elity robią rzeczy o wiele ciekawsze. Mam na myśli prawdziwe elity a nie florę jelitową.
9 Piszę o dobrych ludziach. Piszę o ludziach którzy myślą, poszukują wiedzy, działają, zdobywają. Czasem trochę się potkną, ale wstają ze świadomością swoich błędów. A Wędrowycz to satyra i parodia – ale i w nim drzemią pewne pokłady dobra i posiada swoje zasady. Nawet u osobników przeżartych złem czasem pojawia się motywacja którą to zło próbują racjonalizować (np. córka kapitana Nowycha w „Operacji Dzień Wskrzeszenia”).
10 uważam że dobro jest też piękne. A to co piękne zazwyczaj jest też dobre. Jeśli pominiemy teologię i Boga jako praźródło dobra i piękna znajdujemy pracę jako źródło piękna. Żeby stworzyć coś pięknego trzeba wtopić steki godzin ćwiczeń. Iść stromą ścieżką pod górę. Pokonać lenistwo. Pokonać przeciwności. Pokonać samego siebie. Przez wiele lat pisałem do szuflady – ręcznie, maczkiem w zeszytach w kratkę. Gdy zaczynałem sprzedawać opowiadania do czasopism nie było ŻADNYCH szans by żyć z pisania fantastyki. Nie poddałem się. Żyję w świecie który sobie wymyśliłem. To że piszę w sposób który się ludziom podoba to efekt tego że walczyłem i nie poddałem się. Skumulowany efekt wielu lat pracy.
11 Tworzenie fantastyki to praca której owoce muszą być na tyle wysokiej jakości by znalazły nabywcę. To nieustanne szlifowanie talentu. Nie ważne czy tworzymy okładkę czy zawartość książki. Nie ma tu państwowej kasy do podziału między kolesi. Weryfikuje nas rynek. Gorsi, leniwi, beztalencia – giną!
12 Socjalizm – pseudonaukowa mutacja satanizmu promuje badziewie, bylejakość, lenistwo. Państwo socjalistyczne dysponuje gigantyczną kasą, ale nie posiada kadr które zapewniłyby jej efektywne wydatkowanie. Państwo takie oplatają sitwy nastawione na bezwzględne łupienie zasobów, a tworzone przez zakumulowanych artystów „dzieła” mają być tylko podkładką do faktur. Efektem jest tragiczny poziom sztuki i literatury, ale także np. wzornictwa przemysłowego. Szatan nie jest twórczy. Może co najwyżej parodiować. Czasem i w tym ustroju powstają dzieła wybitne – ale to tylko efekt opętania ludzi z talentem, którzy pamiętają jeszcze, że trzeba ciężko tyrać – ale błądzą oferując owoce swojej harówki złym siłom… Można to łatwo prześledzić analizując jak w ZSRR stoczyli się pieriedwiżnicy i ich uczniowie którzy poszli na żołd do czerwonych tworząc socrealizm. Widoczne to jest też w nazistowskim figuratywizmie. Warto prześledzić – im dłużej na diabelskim żołdzie tym gorsza jakość dzieł.









