Rewolucja w Kijowie.
- środa, 22, styczeń 2014 11:21
- Andrzej Pilipiuk
W Kijowie zabito trzech protestujących opozycjonistów. Prawdopodobnie jeden poległ trafiony czterema kulami karabinowymi przez snajpera. Dwaj pozostali to ofiary strzałów kulami gumowymi „z przyłożenia”. To miejscowa metoda zastraszania ludzi - funkcjonariusze „Berkutu” starają się wyłapywać co ważniejszych protestujących i strzelają im między oczy gumowymi kulami, po czym wypuszczają ich z efektowymi obrażeniami na Majdan. Część milicji wyraźnie sympatyzuje z protestującymi – zapowiedziano śledztwo.
Przez ostatnie dwa dni miasto terroryzowały grupki dresiarzy. Niszczyli samochody, rozbijali witryny sklepowe oraz bili protestujących. (Wypisz wymaluj coś jak bydło które pamiętamy z zadym pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie – inspiracja jakaś?). P. Kliczko nie dał sobie w kaszę dmuchać - zarządził ich wyłapanie. Przy zatrzymanych zaleziono bardzo ciekawe papiery i zmuszono ich do „spowiedzi” przed kamerami. Jak się okazało zwerbowano ich do robienia zadym w miastach okręgów Donieckiego i Kryworodzkiego, przewieziono do Kijowa, obiecano całkowitą bezkarność i po 200-400 hrywni „wynagrodzenia”. Otrzymali także …marihuanę.
Reżim Jakunowycza jak widać nie cofa się przed niczym. Co szczególnie przykre protesujący zostali pozostawieni na lodzie. UE zasadniczo nie widzi problemu – rada starców z Brukseli wystosowała notę w stylu „grozimy wam małym nasi przyjaciele palcem w lewym bucie”, polska dyplomacja rządowa chyba nie wie co robić. „Gazeta wybiórcza” które dawniej z wielkim zapałem walczyła o demokrację (wszędzie byle nie w Polsce) tym razem wyraźniej nie przywiązuje większej wagi do tych wydarzeń. Aktywny jest głównie opozycyjny PiS – ale możliwości oczywiście są niewielkie. Nachodzi mnie po raz kolejny refleksja jak bardzo brakuje dziś Lecha Kaczyńskiego…







