O kolonizacji
- niedziela, 19, styczeń 2014 00:50
- Andrzej Pilipiuk
Jak wygląda typowa kolonia? Przybywa biały. Zazwyczaj już w chwili przybycia stoi ponad prawem lokalnym. Zazwyczaj lepiej takiemu nie fikać bo z metropolii przybędzie odsiecz. Bardzo często biały wchodzi w układ z lokalnymi kacykami. Kacykowie korzystając z tego kontaktu dostają broń lub inne środki umożliwiające im pokonanie lub likwidację rywali. Biały posiada bezwzględną przewagę ekonomiczną nad tubylcami. Obojętne czy są to eurosy w walizce czy garść paciorków i bele perkalu. Zazwyczaj są to przedmioty niewiele warte w kraju z którego przybywa ale niemożliwe do wytworzenia – a przez to cenne w kolonii.
Biały nabywa rzeczy pozornie bezwartościowe. Lasy palm kauczukowych, stare kratery wypełnione glinką kimberlitową, jałowe grunty kryjące ropę, rudy wolframu etc. Biały posiada ogromną przewagę cywilizacyjną. Może zaoferować masę przedmiotów luksusowych, lub zwyczajnie użytecznych. Czy będą to żelazne motyki i maczety, czy alkohol – warto popracować u białego by wejść w posiadanie tych dóbr. Kacykowi warto też wejść z nim w układy i zmusić współplemieńców by pracowali dla białego… Watro ułatwić białemu życie, np. udupić kowala który wytapia żelazo z rud darniowych i kuje własne motyki. Z czasem sieć powiązań kacyka i kolonizatora staje się nierozerwalna a kacyk zaczyna pracować dla kolonizatora kompletnie nie licząc się z prawami i potrzebami swojego plemienia. Jest za to wynagradzany przedmiotami np. starą koszulą lub znoszonym kapeluszem które pozwalają mu w oczach współplemieńców stać się „prawie białym”. W pewnym momencie kacyk orientuje się że że biały zrobił go w konia, że latami wykupił całą ziemię i wszyscy pracują dla niego, w dodatku za psie pieniądze, a pośrednictwo kacyka staje się powoli zbędne. W tym momencie kacyk ma dwa wyjścia – wykorzystać resztę autorytetu i stanąć na czele buntu, albo kontynuować interes z białym przedstawiając mu nowe możliwości łupienia plemienia i degradując się do pozycji obozowego kapo.
Co ty na to nasz kac... tj. co pan na to panie premierze?






