Chwalą...
- sobota, 11, styczeń 2014 00:39
- Andrzej Pilipiuk
Wot te na! "Rzeczpospolita" też mnie dostrzegła...
Książki Andrzeja Pilipiuka nazywane są czasem literackim disco polo. Ale gdyby pisarz naprawdę był muzykiem i grał ten gatunek, robiłby to na poziomie nieosiągalnym dla dzisiejszych wykonawców.
Na czym, w gruncie rzeczy, polega problem z disco polo? Od strony odbiorców na tym, że ci, którzy uważają się za elitę, wyrażają się o tym gatunku z ostentacyjną pogardą, dla reszty jest to najlepsza muzyka do tańca, przy której bawią się np. na weselach. Piosenki disco polo mają nad resztą krajowej produkcji niezaprzeczalną przewagę. Są melodyjne i da się przy nich potańczyć, a przy tym mają zrozumiałe teksty, czego o większości polskiego popu nie można powiedzieć. Zresztą zaręczam, że ci, którzy mówią, iż disco polo nie cierpią, też się przy nim nie raz bawili.
całość:
http://www.rp.pl/artykul/9131,1078190-Disco-polo-dla-zaawansowanych.html







