Koniec feminizmu
- niedziela, 22, grudzień 2013 23:55
- Andrzej Pilipiuk
Feministka Katarzyna bratkowska córka powszechnie znanego „dziennikarza”, „literata” a nawet - hłe hłe hłe - „historyka” Piotra bratkowskiego, prywatnie polonistka w liceum nomen omen im. Jacka kuronia (co za idiota wybrał takiego patrona!?)(i kto tam dzieci posyła!?) zaszła sobie w ciążę. Z kim? No cóż - tego akurat tak dokładnie nie wiadomo.
Kobieta ewidentnie zdrowo nasiąkła w domu duchem najczerwieńszej trockistowskiej komuny, bo umyśliła sobie że dziecko abortuje, a żeby bardziej dopiec znienawidzonym „katolom” chce dokonać tego …w Wigilię. Taki wymyśliła "prezencik pod choinkę dla moherów". Przyznaję – uważałem polską lewicę za wyjątkowo nieciekawą bandę - ale taki poziom zbydlęcenia zdrowo mnie zaskoczył… bratkowska przebija tu nawet wyczyny medialne i sądowe słynnej Alicji tysiąc, czy udział minister kopacz w mordzie na dziecku „Agaty”…
Stanowisko ojca dziecka nie jest znane. Dziadek dziecka choć zazwyczaj gębę ma pełną lewackich frazesów też jakoś dziwnie zamilkł. Być może świadomość, że jego linia genetyczna właśnie się definitywnie kończy dała mu do myślenia…
Ksiądz Grzegorz Kramer - jezuita złożył kobiecie propozycję: jeśli ona zrezygnuje z planowanego mordu on wystąpi z zakonu i adoptuje jej dziecko. Propozycja została wzgardliwie odrzucona. Paniusi nie chce się chodzić kilka miesięcy „z brzuchem”.
Tak drastyczne zuchwałe złamanie prawa, oraz otwarte podeptanie wszelakich norm etycznych i moralnych niewątpliwie dla wielu Polaków będzie znakiem totalnej i ostatecznej kompromitacji ruchu feministycznego. To koniec pewnej epoki. Popękana wcześniej szklanka stłukła się ostatecznie i nic już tego nie sklei. O ile dotąd medialne wyskoki prof. srody, Kingi dunin, czy innych działaczek można było lekceważyć, o tyle ta zbrodnia, popełniona na zimno z premedytacją - w imię medialnego zaistnienia i wydumanej ideologii, położy się na lata długim cieniem na „organizacjach kobiecych”.
Feministki są na szczęście za głupie by to zrozumieć i nie przemówiły jej natychmiast do rozumu, ani nie wystosowały oświadczeń w których odcinają się lub choćby dystansują od planowanego aktu. Rychła marginalizacja feminizmu cieszy – szkoda tylko niewinnego dziecka…








