Milczenie owiec na patelni...
- niedziela, 24, listopad 2013 23:37
- Andrzej Pilipiuk
Z myślą o gościach na niedzielnym obiedzie kupiłem mieloną jagnięcinę. Usmażyłem, skosztowałem… Mięso było świeże. Nie mogę mu nic zarzucić. Kłopot w charakterystycznym dla baraniny posmaku i sposobie w jaki tężeje wytopiony tłuszcz. Przypomniała mi się komuna. Pierogi z mięsem i tego typu garmażerka nagminnie faszerowane były baraniną.
Jadło się to, podobnie jak jadło się koninę – bo człowiek rozpaczliwie chciał mięsa… Jednocześnie smak ten utrwalił mi się w mózgu jako smutny synonim nędzy tamtych czasów… Na szczęście było dość czasu by wyciągnąć i wrzucić do piekarnika coś innego.








