Tchórze i idioci kradną nam wolność
-
środa, 13, listopad 2013 19:19
-
Andrzej Pilipiuk
W epoce masowości mediów niemal każdą istotną informację da się zmarginalizować poprzez pokrycie jej szumem tysięcy informacji nieistotnych. Jednak wolność słowa połączona ze znajomością języków, i swobodą surfowania po internecie daje nam mimo wszystko spore możliwości. Jesteśmy w stanie wyszukać infomacje na interesujący nas temat, z grubsza zweryfikować ich prawdziwość, kopiować powielić, przełożyć na inny język i przekazać podobnie myślącym.
Oczywiście ta odrobina wolności jest od dawna solą w oku naszej władzy – która przywykła że monopol medialny trzymają w ręku jej wynajęci propagandyści. Chwilowo władza może niewiele. Wolność słowa jest zapisana w konstytucji i szeregu aktach prawnych UE i ONZ. Pewne tematy przebijające się do mediów daje się zmarginalizować oczerniając inicjatorów jako antysemitów, rasistów, faszystów (tzn. nazistów), homofobów etc. Ale list dyskusyjnych praktycznie nikt nie jest w stanie cenzurować.
Ten problem za nasze służby rozwiązują moderatorzy. Nie wiem w jakiej fabryce i z czyjego materiału genetycznego ich klonują. Bez przerwy usiłując spokojnie podyskutować w necie trafiam na zlewaczałe idiotki i idiotów którzy robią pod siebie na samą myśl że temat rozmowy mógłby się nie spodobać władzy…
Najpierw zabronią nam dyskutować o łajdactwach naszych władz. Potem nie pozwolą pisać o wyczynach mniejszości seksualnych. Jak szybko osiągniemy poziom zidiocenia właściwy dla krajów skandynawskich? I jak skrzykniemy się do samoobrony jeśli nie zdołamy nawiązać kontaktu z osobnikami o podobnych poglądach? Wolność traci się po kawałeczku. Pierwsze kawałki odbierają nam tchórze. Kolejne wydrą nam siłą...