Z kuźni
- niedziela, 07, sierpień 2022 23:48
- Andrzej Pilipiuk
Kapitan Wypruwacz odwiedził ich po zmroku. Zaszli do szopy.
-Trzeba jeszcze trochę podpolerować – sumitował się Wędrowycz.
Dowódca długo i w skupieniu oglądał odlew.
-Zrobiliście szczęki wilka z metalu – mruknął. – Jeśli wolno wiedzieć po co to i w jaki sposób ta skądinąd ładna rzeźba przyczyni się do naszego zwycięstwa nad niemcami?
-To bardzo proste. Nie możemy ot tak zbijać okupantów. Hitlerowcy za każdego zabitego gotowi są dokonać pacyfikacji całej gminy. A teraz pan zobaczy. W te otwory wstawiam styliska od wideł. Tam gdzie żuchwa łączyła się z resztą czaszki wstawiłem już mocniejsze zawiasy.
Ujął drągi. Szczeka kłapnęła w powietrzu
-Ładne – mruknął partyzant. – Ale nadal nie rozumiem.
-Niemcy gotowi mścić się za każdego zabitego kumpla. A dzięki naszemu wynalazkowi nawet nie będą podejrzewali, że ktoś tego kumpla zabił. Wszystkie ślady na trupie będą wskazywały, że to robota dzikich zwierząt.
-Pomysł świetny! Ale jak wszyscy zostaną rozszarpani przez wilki to będzie trochę podejrzane – poskrobał się po głowie.
-Dlatego odlaliśmy też maczugę która wygląda jak łapa niedźwiedzia no i jest jeszcze to... – Semen podał dowódcy kijaszek z którego sterczały dwa gwoździki.
-Namoczymy je w strychninie i dziab niemiaszka w łydkę. A oględziny co wykażą? Ukąszenie przez żmiję! Myślę że załatwimy nie wzbudzając większych podejrzeń nie miej niż setkę okupantów rocznie. Oczywiście setkę na terenie co najmniej czterech lub pięciu gmin...
-Przyjaciele, nawet nie wiecie jak ja cierpię – westchnął. – Widzicie te dłonie? Gdy słyszę słowo niemiec one same mimowolnie zaciskają się w kułaki. Sytuacja w której nie możemy wystąpić otwarcie jest nie do zniesienia. Chciałbym wypruwać flaki, osobiście wykopywać pieńki spod nóg wisielców, nadziewać SS-manów na pale, rwać końmi, ćwiartować drwalskimi piłami. Słowem pragnę uczynić z tej brudnej parszywej wojny coś pięknego. Wielką przygodę, twórczą męską rozrywkę.









