z kuźni
- niedziela, 31, lipiec 2022 22:39
- Andrzej Pilipiuk
Hans rozpoznał prowadzonego. To był Ivo. Szedł blady jak ściana, ale dumnie wyprostowany. Na wypiętej piersi czernią bielą i czerwienią połyskiwała wstążka żelaznego krzyża. Stanął koło stolika.
-Otwieraj mordę! – warknął sowiecki kapitan. - öffne deinen Mund!
Ivo zacisnął wagi. Jeden z szeregowych nie czekając na rozkaz uderzył go kolbą pepeszy w żołądek. Niemiec padł na kolana i wrzasnąwszy zwinął się w kłębek z bólu. Dowódca dał znak ręką. Bojcy podnieśli jeńca.
-öffne deinen Mund – ponownie padł ten sam rozkaz.
Ivo z rezygnacją rozdziawił usta. Jeden z sowietów, ubrany w biały fartuch podszedł z dentystycznym lusterkiem. Zajrzał niemcowi do wnętrza ust.
-Mostek kilka plomb, żadnych ciekawych wad zgryzu – zameldował. – Zbędny materiał.
Major wykonał ruch ręką. Bojcy obrócili jeńca i podcięli zręcznie tak że ukląkł na brzegu dołu. Kapitan wyjął nagana, przyłożył lufę do potylicy i pociągnął za spust. Ciało runęło bezwładnie do dołu. Przywleczono kolejnego. Hans znał go słabo... Chyba miał na imię Zygrfyd?
-öffne deinen Mund!
Tym razem doprowadzony nie stawił oporu.
-Retrogeria w stopniu znacznym – zameldował sowiet badający uzębienie.
-Już mamy osiem sztuk... – zauważył major przeglądając papiery. – Ale może się przydać.
Kapitan uniósł pokrwawiony hak rzeźniczy.
-Przytrzymajcie go!
Hans zacisnął powieki o sekundę za późno. Nieludzki skowyt trwał kilka sekund i urwał się na najwyższej nucie. Potem huknął strzał i rozległ się łomot ciała wpadającego do dziury.
-Następny!
/.../
Hans stał na warcie./.../
-Może powinienem zdezerterować!? – mysli łtukły mu się pod furażerką. – Tylko jak? Nie mam cywilnych cuchów, nikogo tu nie znam. Za ucieczkę kula w łeb... Ale przecież wojnę przegraiśmy. Lada moment alianci zjmą Bremę... Co wetedy? Poddać się? Przysięgałem broonić portu nawet za cenę własnego życia...
/.../Rozpoznał wuja.
-Rzuć ten karabin, idziemy – polecił krewniak.
-Ale ja tu na warcie... Rozporwadzający...
-No idiota... Rzuć powiedziałem, jeśli chcesz żyć choć ze mną! Obiecałem twojej przygłupiej matce że cię uratuję, choć szczerze powiedziawszy nie wiem do czego taki głąb może się przydać w Czwartej Rzeszy.
-Co!?
-Pstro! Tajemnica Wojskowa. Idziemy czy zostajesz na pewną śmierc?
Hans kompletnie już skołowany oparł karabin o ścianę. Przeszli koło baraków, potem wuj swoim kluczem otworzył furkę w ogrodzeniu otaczającym doki. Kawałek dalej napotkali patrol, zaslutowano im. Trap oparty o nabrzeże prowadził do kiosku u-bota.
-Dokąd eee... płyniemy? – wykrztusił chłopak.
-Czy mówi ci coś termin Nowa Szwabia?
-To eee... na Antarktydzie!?








