z kuźni

            -Pan rozkopywał z doktorem Sośzerębem ruiny zamku Liszkowskich? – zagadnął Kaktus.

            -Może i tak ale to dawno bardzo było... Nic nie wiem, niczego nie pamiętam...

            -Skleroza to efekt odkładania się złogów różnych substancji z żyłach – powiedział Jakub. – Ale da się z tym walczyć. Na przykład jak nieco zmienimy skład chemiczny krwi nabiera ona zdolności jakby ściernych i przepychając się przez żyły poleruje ich ścianki... Mówię w wielkim uproszczeniu – dodał widząc zdegustowaną minę Semena.

            -Skład chemiczny krwi zmienić? – zdumiał się chłopina. – No ciekawym jak? Papier ścierny mam oblizywać, czy może pastę polerską z tubki wysysać?

            -Pewnie można w ten sposób albo i zastrzykami, ale ja preferuję metody bardziej naturalne – wyjaśnił egzorcysta i postawił na stół flaszkę samogonu. – Mocna wódka szczypie w język. A czemu szczypie? Bo jej kropelki mają takie mikroskopijne haczyki...

            -I to niby ma pomóc na sklerozę? – gospodarz popatrzył przez flaszkę pod światło i z szafki wydobył cztery musztardówki.

Odkręcił pociągnął nosem niuch.

-Niezły bimberek – pochwalił. – Lepszy niż mój dziadek robił... Faktycznie już czuję że mi się coś tak jakby przypomina.

            -Widocznie to i przez błony śluzowe działa... – zauważył Semen.

            Stuknęli się nas stołem.

-A więc było to tak...

*

Liszkowe wzgórze 1974

            Rozpoczęcie prac wykopaliskowych w ruinach zamku ściągnęło cały gminny aktyw partyjny, oraz przedstawicieli miasteczkowej inteligencji. Wójt potoczył wzrokiem wokoło i uśmiechnął się pod wąsem. Ruiny prezentowały się całkiem nieźle. Przygotowano je na przyjazd archeologów. Przez ostatnie dwa tygodnie harcerze wynieśli kilka ton śmieci i zamalowali brzydkie napisy które element chuligański pozostawił na murach dawnej rycerskiej siedziby. Na resztkach baszty rozwieszono transparent:

Idzie o wielką sprawę – o to, aby w obrębie życia jednego pokolenia zbudować drugą Polskę – koślawo namalowane czerwone litery przytaczały słowa towarzysza pierwszego sekretarza.

            Doktor Sośzręb rozstawił swoich studentów wzdłuż muru. Obok stanęli harcerze którzy zgłosili się jako uczestnicy czynu społecznego. Na ramionach niczym żołnierze prezentujący broń trzymali szpadle. Obok parkował traktor użyczony przez gminne kółko rolnicze. Do traktora zaczepiono zagadkową przyczepkę przyholowaną z Lublina. Tylko nieliczni uczestnicy uroczystości rozpoznali w niej przenośny zestaw do dążenia studni głębinowych. Uczony rozejrzał się wokoło szukając natchnienia by rozpocząć przemówienie jakimś mocnym akcentem. Spostrzegł transparent... Odchrząknął.    

            -Towarzysz Gierek, którego miałem przyjemność poznać osobiście, zwykł mawiać: „cudzego się uczcie, swojego nie zapomnijcie”.

Wprawdzie nie były to słowa Edwarda Gierka tylko ukraińskiego poety Tarasa Szewczenki, ale uznał że pasują, a nikt w gminie nie wyłapie fałszerstwa...

            -Swojego nie zapomnimy – zapewnił go wójt. – A ta nauka cudzego to na czym niby polega?

            -Widzicie towarzysze, w dawnych czasach archeolog by się czegoś dowidzieć musiał machać łopatą aż do skutku... Czasem miesiąc kopał nie znajdując zgoła niczego ciekawego. A dziś z pomocą spieszy nam technika. Poznałem tę metodę podczas stażu we Włoszech. W ten sposób szuka się tam etruskich grobowców. W podejrzanych miejscach drąży się otwory i w przypadku natrafienia na pustki spuszcza się do otworu kamerę. I od razu wszystko staje się jasne. Wiadomo czy warto grobowiec badać, można wypatrzyć gdzie było wejście do krypty i od której strony szukać korytarza który do niej prowadzi... Kopałem z nimi i nagle pomyślałem: a dlaczego w Polsce nie korzystamy z tego rozwiązania? I postanowiłem przeszczepić je na nasz krajowy grunt.

            -Eeee... Skoro z Włoch, to jest to metoda kapitalistyczna? – nastroszył się sekretarz Gminnej Rady Narodowej.

            -Owszem, tak by się mogło wydawać, ale teraz na naszych oczach nadamy jej socjalistyczną treść!

            Aktyw partyjny nieśmiało zaklaskał. Wójt gminy pokiwał głową. Nie miał wprawdzie pojęcia kim są ci Etruskowie i po co szuka się ich grobów ale świadomość że będzie świadkiem wdrażania ukradzionej na zachodzie metody napawała go dumą.

            -Przeprowadzimy szereg odwiertów które pozwolą nam szybko i efektywnie odkryć nieznane dotąd lochy i krypty – doktor wyjaśnił najmniej kumatym.

            -No, skoro sam towarzysz Gierek osobiście aprobuje ten sposób, zatem bierzmy się do pracy – włodarz gminy na swój sposób zinterpretował sytuację. – Towarzyszu Zając, do dzieła.

            Brygadzista zapuścił silnik traktora. Podjechał nieco bliżej opuścił świder do drążenia. Stal wgryzła się w glebę...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/