O mediach
- środa, 06, listopad 2013 22:32
- Andrzej Pilipiuk
Spada sprzedaż „gazety wyborczej”. Cieszyć się? Wydaje mi się że nie ma czym. Prasa papierowa po prostu przegrywa stopniowo z internetem i ten trend się utrzyma. Wyborcza nie ma też już tysięcy ogłoszeń drobnych – na czym kosiła gigantyczne pieniądze w latach 90-tych – internetowe platformy odessały je skutecznie. Ma za to możnych przyjaciół którzy zapełniają jej szpalty ogłoszeniami – dzięki czemu wyniki sprzedaży stają się mniej palącym problemem – pod kroplówką gotówki bogatych firm zyski ze sprzedaży stają się zbędne.
Siła rażenia dziennikarskich cyngli pozostaje niestety prawie bez zmian - agora ma własne serwisy internetowe, własne radia, gazety lokalne – może nadal efektywnie sączyć truciznę. Jej ludzi zaprasza się do telewizji. Co więcej masa dziennikarzy agory zwolniona z pracy po ostatnich restrukturyzacjach poszła wprawdzie do innych mediów ale mimo pożegnalnego kopa nadal „myśli michnikiem”.
„Strefa wolnego słowa” – czyli gazety propisowskie, moherowe i patriotyczne to ważny wyłom ale trochę za mało by złamać monopol medialny rządu. Cięzko patrzeć z optymizmem w przyszłość. Ja jednak próbuję…
Spada sprzedaż „gazety wyborczej”. Cieszyć się? Wydaje mi się że nie ma czym. Prasa papierowa po prostu przegrywa stopniowo z internetem i ten trend się utrzyma. Wyborcza nie ma też już tysięcy ogłoszeń drobnych – na czym kosiła gigantyczne pieniądze w latach 90-tych – internetowe platformy odessały je skutecznie. Ma za to możnych przyjaciół którzy zapełniają jej szpalty ogłoszeniami – dzięki czemu wyniki sprzedaży stają się mniej palącym problemem – pod kroplówką gotówki bogatych firm zyski ze sprzedaży stają się zbędne.
Siła rażenia dziennikarskich cyngli pozostaje niestety prawie bez zmian - agora ma własne serwisy internetowe, własne radia, gazety lokalne – może nadal efektywnie sączyć truciznę. Jej ludzi zaprasza się do telewizji. Co więcej masa dziennikarzy agory zwolniona z pracy po ostatnich restrukturyzacjach poszła wprawdzie do innych mediów ale mimo pożegnalnego kopa nadal „myśli michnikiem”.
„Strefa wolnego słowa” – czyli gazety propisowskie, moherowe i patriotyczne to ważny wyłom ale trochę za mało by złamać monopol medialny rządu. Cięzko patrzeć z optymizmem w przyszłość. Ja jednak próbuję…








