groźna luka prawna!

https://www.fronda.pl/a/Stop-okaleczaniu-dzieci-Apel-o-regulacje-zakazujace-zmiany-plci,201626.html

Ujmę to tak: jak ktoś poszukując szczęścia własnego chce sobie usunąć/dorobić biust albo obciąć/doszyć ptaszka - nie widzę problemu. Jego ptaszek, jego sprawa... Nawet nie wnikam czy operacji poddaje się prawdziwy tansseksualista czy transwestyta. 

Wolałbym by operacji dokonywali ludzie zdrowi psychiczie, świadomi wszystkich jej skutków i po naprawdę głębokim przemyśleniu tematu - ale jak mówię  to wolny kraj - jak ktoś czuje potrzebę - skalpele w dłoń. 

Podkreślałem jednak wiele razy - uważam że nieprzekraczalną granicą poszukiwnia szczęścia, korzystania z wolności i dążenia do samorealizacji jest krzywda drugiego człowieka. 

I dlatego uważam że cała rewolucja LGBT powinna być dostępna wylącznie dla osób pełnoletnich. Takie pomysły jak operowanie "transpłciowej" 9-ciolatki, pokątna sprzedaż blokerów hormonów nastolatkom etc. powinny być ścigane i bardo surowo karane. 

*

Najważniejsze zdanie artykułu brzmi; W Polsce nie istnieją regulacje ograniczające tzw. zmianę płci u nieletnich. Szczerze powiedziawszy zmroziło mnie.   

Z tego co czytałem w USA w latach 80-tych obowiązywały procedury z grubsza takie: osoba pragąca zmienić płeć stawała przed całym szeregim komisji. Przechodziała różnego rodzaju testy. Chodziło o to by operacjom poddawać wyłącznie pawdziwych transseksualistów, a nie wariatów, mitomanów i transwestytów. Obowiązywała zasada: robimy do końca. ma być facet - będzie facet. Ma być kobieta - będzie kobieta. Bez zatrzymywania się w połowie drogi. Byłem przekonany że jest to standard obowiązujący do dziś we wszystkich cywilizownych krajach.

*

Podkreślę: nie jestem przeciw. Ktoś chce zmienić płeć - niech sobi zmienia na zdrowie (choć powinen mieć świadomość ewentualnych skutków ubocznych).

Martwię się jednak o dzieci. Widzę tu ogromne pole do nadużyć. Ogromne możliwości wyrządzenia nieodwracalnej krzywdy. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/