z kuźni

Więźniowie zatrzymali się na porębie. Marsz po stromej ścieżce był męczący, niejeden zdrowo się zasapał. Łapali chciwie wonne rześkie wiosenne powietrze. W wykortach i pod krzakami leżały jeszcze płaty sparszywiałego śniegu. Nie czekając na komendę ustawili się w szereg. Więzień K1473/2/19T stanął na końcu. Odliczyli całkiem sprawnie. Na prostackiej gębie strażnika pojawił się cień wymuszonego uśmiechu. Pobrzękując pękiem kluczy podreptał do budki kryjącej piły i siekiery. Wyznaczył narzędziowych, rozpoczęło się wydawanie sprzętu...

            -Ciekawe po co zamykają to na noc – zadumał się więzień... Przecież nikt tego nie ukradnie...

           Nieregulaminowo przekrzywił głowę i spojrzał w lewo. Łagier widziany ze stoku góry przytłaczał swoim ogromem. Pastwisko przecinała potrójna linia zasieków. Co sto metrów bielały zbite z desek budki wartowników. Wieżyczki strażnicze z pociemniałych belek stały rzadziej ale za to spod daszków sterczały lufy karabinów maszynowych. Wzdłuż ogrodzenia po wewnętrznej stronie ciągnął się pas świeżo przebronowanej ziemi, a za nim wzdłuż błotnistych uliczek stały długie rzędy szarych baraków krytych papą. Konstrukcja siadała, ściany przekrzywiały się w różne strony. Deski narażone przez dziesięciolecia na xxxx spękały głęboko. K1473/2/19T odruchowo zaczął liczyć baraki swojej zony. Stąd widział tylko wycinek pola ale wiedział że powinno być tu sto rzędów po pięćdziesiąt dwa, lub pięćdziesiąt trzy... Jakby monstrualny kalendarz, stulecie i kolejne tygodnie poszczególnych lat.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/