Kolejne kalekie dziecko wolnej Polski...
- niedziela, 10, kwiecień 2022 01:27
- Andrzej Pilipiuk
http://koczowniczkablog.blogspot.com/2022/04/raport-z-ponocy-andrzej-pilipiuk.html
Podesłano mi link do kolejnej recenzji Raportu z Północy. Przeczytałem sobie i westchnąłem ciężko. Autorka jest oczytana – jej blog wypełniają dziesiątki recenzji książek zarówno modnych jak i mniej znanych. Dlaczego sięgnęła po moją? (nie znając reszty mojej twórczości) – bo o Skandynawii. Nie wiem czy osobiście kiedykolwiek była po drugiej stornie Bałtyku – ale w dobie internetu nie ma to większego znaczenia... Wiele rzeczy o tych krainach mogła się dowiedzieć nie wstając z fotela.
Dziewczyna (po infantylnym stylu wypowiedzi zakładam że bardzo młoda) jedzie po mnie ostro – ze słabo maskowanej pozycji wojującej lewicy. I z pierwszym typowym dla swojej grupy zarzutem: książka ma być przeładowana datami i opisami wydarzeń historycznych.
Pisałem książkę dla ludzi którzy Skandynawii nie znają, albo znają ją słabo. Opisałem wiele ciekawych zakątków a najczęściej zakątki te przykuły moją uwagę bo wydarzyło się w nich coś ciekawego lub znajdują się tam pomniki wydarzeń o których warto wiedzieć. To nie jest encyklopedia ani przewodnik – to zapis podróży szlakiem moich lektur i fascynacji. Szlakiem małych marzeń prostego człowieka.
Chciałem usiąść na ganku domu w którym urodziła się Astrid Lindgren. Chciałem zobaczyć dom Carla Larssona. Chciałem zobaczyć zatokę Braviken. Dokonałem tego. A potem opisałem. A częśc z tego co widziałem i doświadczyłem wykorzystałem jeszcze przy pisaniu prozy.
*
Autorce nie podoba się co napisałem o mojej młodości. Nie raz trafiałem na podobny brak empatii i zrozumienia, na brak świadomości jak bardzo inne, jak bardzo uboższe było nasz życie przed 1989-tym. Autorce nie podoba się co pisałem o mojej szkole – tylko że to ja tam byłem a nie ona. To ja musiałem wytrzymać ten syf i nieustanny dławiący, brukający duszę kontakt z kompletnym bydłem. To ja tłukłem się jak szklanka i mozolnie próbowałem zbierać się do kupy. To ja zostałem pobity na lekcji przy całkowitej bierności przerażonej nauczycielki. To ja holowałem do domu i opatrywałem pobitego przed szkołą przyjaciela. Stłukli go we czterech - do krwi. To moją ulubioną książkę klasowi troglodyci podarli i wrzucili do szkolnego kibla. "Gagatek" Nodara Dumbadze - wele lat szukałem po antykwaiatach innego egzemplrza... Dużo przykładów kompletnego zezwierzęcania mógłbym przytoczyć... Ale nie przytoczyłem – poprzestałem na ogólnikach.
*
Autorce nie podoba się moja ocena północnych krain. Jak widzę to ja: Szwecja czy Norwegia mogą zachwycić. Piękne równe drogi które nie szczędząc kosztów i wysiłków przerąbano przez skały. Dobre auta śmigające po tych drogach. Zadbane zabytki. Ciekawe muzea. Zadowoleni z życia elegancko ubrani ludzie. Gdy czytamy przewodniki czy artykuły o zwiedzaniu krajów skandynawskich – też widzimy jeden wielki hymn pochwalny.
A ja przypominam sobie polską publicystykę końca lat 30-tych. Opisy faszystowskich Włoch i nazisotwskich niemiec. Pochwały jak tam fajnie. Jak buduje się autostrady. Jak nawet biedni robotnicy jeżdżą na wakacje. Jak powstają nowe domy w ramach programów osiedleńczych. Autorzy chwaląc nazistów i faszystów zasadniczo pisali prawdę. Tam się naprawdę całkiem fajnie żyło. Lepiej niż u nas... Kłopot w tym że nie dostrzegali zębów jadowych. Nie wyczuli i nie zdemaskowali trucizny którą sączyły w dusze ludzi państwa totalitarne. Nikt z nich nie przewidywał nadchodzących skutków... Zwłaszcza staje mi przed oczyma p. Niebudek – autor ciepło napisanej książki o wspaniałości faszystowskich Włoch – zamordowany w Auschwitz.
Podróżowałem po Skandynawii na różne sposoby. Na własnych nogach, autem, pociągiem. Byłem tam siedem razy na przestrzeni 19 lat. Mam tam czytelników. Znałem ludzi którzy tam pracowali. Dostrzegłem zęby jadowe. Liczne, choć drobniejsze niż w III Rzeszy czy państwie mussoliniego, ale też zdolne pokąsać i to dotkliwie. Poznałem ideologię „domu ludu” oraz jej skutki. Skutki które mogą przerazić.
Pisałem o czystkach etnicznych wobec Lapończyków. Znajoma mojego ojca pochodzłą z tego ludu. Adoptowała troje dzieci - własnych mieć nie mogła. Pisałem o masowej sterylizacji "nieprzystosowanych". Pisałem też o szokującej pobłażliwości dla przestępstw i zbrodni o ile sprawcami są imigranci. Ostrzegałem: Następuje wymiana etniczna. Miejsce Szwedów zajmują przybysze. I bynajmiej nie mam tu na myśli miejsc pracy. To co mnie przeraża to masowa aborcja a poziomie 30% wszystkich ciąż i zarazem masowa imigracja – zajmowanie wakatu demograficznego wyabortowanego pokolenia...
W spokojny poukładany świat wkraczają wyznawcy barbarzyńskiej agresywnej religii. Wkraczają niosąc zdobycze swojej „cywilizacji” narkotyki, wojny gangów, prostytucję, pedofilię,ubój rytualny zwierząt, rytualne okaleczenia - wycinanie łechtaczek dziewczynkom...
Od publikacji „Raportu” mija 5 lat. Dzieje się to co przepowiadałem... Piękna Svea idzie na śmierć. Niespiesznie ale konsekwentnie - ku przepaści. Wystarczy chwilę pogrzebać w necie by znaleźć multum informacji o kolejnych obrzydliwych zbrodniach których sprawcami są „goście”.
Autorka imputuje mi nienawiść. Przyznaję się. Nienawidzę szwedzkich socjaldemokratów - ludzi którzy czynią niewyobrażalną krzywdę innym ludziom. Którzy zdobywszy władzę trwonią zbudowany krwią i potem dorobek swoich dziadków. Którzy opluwszy wszelkie dobre tradycje podpalają własny dom wraz z mieszkańcami...
Ksenofobia? TAK. Ale imigranci są NIEBEZPIECZNI. Śmierletnie. Udowodnili to w Szwecji setkami gwałtów, morderstw i zamachów bombowych. Autorka recenzji nie szła nocą po Sztokholmie. Ja szedłem - w 2018-tym. Wiem co widziałem. Imigranci są niebezpieczni także dla swoich córek - sugeuję autoreczce wygooglać co to jest FGM - ohydna praktyka rytualnych okaleczeń zakazana w Szwecj ale praktykowana przez nich nagminnie.
*
Recenzja zawiera też liczne przekłamania drobne ale złośliwe. Ale to też normalne. Lewica nie potrafi wytrzymać bez kłamstw, plucia, szyderstw, judzenia, szczucia...
Czytanie książek jest ważne dla rozwoju duchowego i formcji intelektualnej człowieka - nie raz odnoszę jednak wrażenie że w niektórych przypadkach imponująca lista przeczytanych lektur nie pozostawia w głowie żadneg trwałego śladu...
*
Uzup. 2 IV 2022:
Wpis pisarza Jana Waletowa https://www.pravda.com.ua/columns/2022/04/2/7336464/
У одного убитого в Украине россиянина в вещах нашли томик Булгакова. Он читал Михаила Афанасьевича между ратными подвигами. Это вранье, что литература несет разумное, доброе, вечное. Ничего она не несет, если внутри у тебя пустота. Это я вам как писатель говорю. Ничего.
U zabitego na Ukrainie rosjanina znaleziono tomik Bułchakowa. Czytał w przerwach "działań wojennych". To kłamstwo że literatura niesie dobro rozum i wieczność. Ona niczego ci nie przyniesie, jeśli jesteś pusty w środku... Mówię to wam jako pisarz. NICZEGO.
dedykuję ałtorecze recenzji... NICZEGO.






