zamykając
- poniedziałek, 21, marzec 2022 11:18
- Andrzej Pilipiuk
Zamykając temat mojego stosunku do LGBT. Jestem zwolennikiem wolności jednostki realizowanej w obrębie obowiązującego prawa. Wyznaję zasadę: "żyj i pozwól żyć innym". Nie czuję dyskomfortu spowodowanego faktem istnienia osób należących do mniejszości LGBT+ Wiem że tacy ludzie czytają moje książki, gadam z takimi czytelnikami, daję im autografy, pozuję do selfie na targach etc. Generalnie nie obchodzi mnie życie innych ludzi. Nie interesuje mnie kto z kim sypia, jakie rodzaje seksu uprawia, jak szuka szczęścia i samorealizacji – o ile nie krzywdzi przy tym innych. I tu jest pies pogrzebny: O ile nie krzywdzi. Widzę co najmniej kilka obszarów w których radosna samorealizacja osobników LGBT+ powoduje problemy...
Po pierwsze: Szczątkowe dane statystyczne oraz artykuły prasowe m.in. z tygodnika „Wprost” i z „gazety wyborczej” (celowo całkowicie pomijam źródła „prawicowe”) wskazują że środowiska LGBT mają spory problem z pedofilią, czemu zaprzeczają i nie wdrażają żadnych programów by coś z tym zrobić. Słyszymy slogan „gej to nie pedofil”. Tymczasem w Polsce 40% prawomocne skazanych pedofili siedzi za bzykanie chłopców młodszych niż 15 lat. W latach 2009-2019 zapadało ok. 400 takich wyroków. Trzeba zadać sobie pytanie jak liczne jest środowisko polskich gejów i czy te 400 wyroków to dużo czy mało. Oraz co najważniejsze: czy skazani z tego paragrafu ponieśli jakekolwiek konsekwencje towarzyskie w swoim środowsku. Niepokoi wzrastająca w UE tolerancja dla pedofilii.
Po drugie: Środowiska te tolerują też efebofilię – ale stosunki z chłopcami 15+ są w Polsce legalne i tu możemy zadać tylko pytanie o moralną stronę homoseksualnej prostytucji nieletnich, wciągania chłopców w tę formę prostytucji, o przestępczą otoczkę tego procederu (vide artykuł p.Tochmana „na tej ulicy go nie ma” – gazeta wyborcza...) oraz o skalę zjawiska. W tym kontekście bardzo niepokojące są też próby przenikania członków „tęczowych” organizacji do szkół.
Po trzecie: W europie zachodniej mamy już do czynienia z adopcją dzieci przez pary homoseksualne. Nawet zakładając dobrą wolę gejów oraz bezpieczeństwo seksualne adoptowanych musimy sobie zadać pytanie o kwestie wychowawcze – czy dziecko wychowywane w środowisku pozbawionym wzorców relacji damsko-męskich będzie w stanie w przyszłości takie relacje nawiązać i zbudować. Znamy doskonale problemy z jakimi borykają się dorosłe osoby wychowywane w rodzinach dysfunkcyjnych i przez samotnych rodziców.
Po czwarte: w szeregu krajów europejskich dopuszczalne jest obecnie przysposobienie przez pary jednopłciowe dzieci urodzonych przez wynajęte do tego celu surogatki. Znów – zakładając nawet bezpieczeństwo tych dzieci przed moletowaniem seksualnym jest to po prostu zalegalizowanie handlu ludźmi. I tu nie można mówić o żadnej dobrej woli przybranych „rodziców”. Dziecko zamawia się jak towar. Co ciekawe zarazem środowiska te często popierają feministyczne postulaty aborcji bez ograniczeń. Nie ma mechanizmu – „urodź niechciane dziecko a my je adoptujemy”.
Po piąte: Kraje naszej części Europy mają za sobą noc totalitaryzmów karania za poglądy oraz odchylenia od jedynie słusznej linii. Środowiska aktywistów LGBT+ już w tym momencie wymuszają tolerancję i akceptację swojego stylu życia – stosując bezwzględny terror wobec wszystkich kwestionujących zdobycze obecnej rewolucji obyczajowej. Mamy przy tym do czynienia z totalną asymetrią: aktywiści LGBT+ robią co chcą w warunkach totalnej bezkarności. Posługują się swobodnie tzw. mową nienawiści. Profanują symbole religijne i obiekty kultu. Niszczą mienie. Promują zachowania obsceniczne w przestrzeni publicznej. Pouczają redakcje o czym nie pisać. Dążą do napiętnowania i usuwania arbitralnie wskazanych „homofobów” czy „transfobów” ze środowisk i grup. Przykład J.K.Rowling jest tu bardzo poważnym ostrzeżeniem.








