z kuźni

-Zatem zutylizuje pan wszystkie nasze śmieci... – wójt chytrze zmrużył oczy. – I to niby za darmo?

-Całkowicie za darmo – zapewnił wynalazca. – potrzebuję tylko ćwierć hektara ogrodzonego terenu żeby postawić namiot.

-Namiot...

-Muszę chronić moją technologię przed oczyma postronnych.

-A jaki jest haczyk?

-Nie ma żadnego haczyka – gość prawie się obraził. – Panowie tylko pozwolicie mi działać. Pozbędziecie się wszelakich odpadów. Ekspresowo i bez śladu...

-I pan tak z czystego altruizmu...? – sekretarz gminy przechylił głowę.

-Powiedzmy tak: przetwarzając wasze odpady moją metodą odzyskam z nich cenne surowce mineralne i to będzie mój zysk.

-No a skażenie?

-Macie w gminie jakieś ciekawe skażenia? – ożywił się jego rozmówca.

-Mam na myśli jakie skażenie zostanie po pańskich eksperymentach.

-Żadne – padła pełna godności odpowiedź.

-Wybaczy pan że tak drążymy temat – odezwał się wójt gminy. – Ale tyle się słyszy o mafiach śmieciowych, pożarach na wysypiskach i nielegalnych składowiskach...

-Panowie, mafie śmieciowe biorą kasę i zostawiają śmieci. Ja na odwrót nie zostawiam śmieci i nie biorę kasy... i w żadnym razie nie zamierzam podkładać ognia!

/Fragment opowiadania X tomu przygód Jakuba wędrowycza "Faceci w gumofilcach"/

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/