z kuźni

To może jeszcze kawałek...

*

- Chyba musimy go uśmiercić – westchnęła kapłanka. – Póki żyje jest niebezpieczny... Przyjacielu, głupio mi cię prosić ale jesteś dowódcą wyprawy i jedynym mężczyzną w naszym gronie.

Z trudem przełknąłem wielką gulę rosnącą mi w gardle.

-Wedle rozkazu – westchnąłem ciężko.

Popatrzyłem na chłopaka. Odpowiedział mi spojrzeniem pełnym pogardy.

-Co z tego że mnie zabijecie? – spróbował wzruszyć skrępowanymi ramionami. – Czarny Nauczyciel mówi ze wielki Bóg Wąż spełni każde męskie pragnienie. Gdy u zarania dziejów pokona Boginię-Kotkę wy wszyscy traficie w zaświaty jako niewolnicy na całą wieczność poddani woli wyznawców mroku...

            Dałbym mu w mordę raz jeszcze ale głupio jakoś było bić związanego... Kawałkiem zwęglonego patyka zaznaczyłem na jego koszuli miejsce w którym znajduje się serce. Tak będzie łatwiej celować... Cofnąłem się siedem kroków. Tej odległości nie chybię. Naciągnąłem cięciwę i uniosłem ciężką kuszę do strzału. Położyłem palec na spuście. Czas jakby zatrzymał się miejscu. W krzakach świergotały ptaki, jeden z koni zarżał. Wystarczyło pociągnąć by zakończyć tę historię raz na zawsze. Ale nie mogłem. Cztery razy brałem go na cel i czterokrotnie opuszczałem broń. Wiedziałem że mam przed sobą groźnego fanatyka, zdrajcę i potencjalnego mordercę. Dotykałem spustu, ale nie potrafiłem go pociągnąć.

            -Co innego zabić w walce, a co innego dokonać egzekucji – powiedziałem wreszcie. – Nie jestem tak twardy jak Nash. Wiem że trzeba, po prostu muszę się zebrać w sobie... I dam radę... Za chwilę.

            Kapłanka westchnęła.

            -Raz już mu darowano. Dziś omal nie przypłaciliśmy tego życiem. Wzdragam się na myśl że trzeba go uśmiercić ale...

            Odetchnąłem głęboko.

            -Dam radę... Potrzebuję ...chwilę czasu

            -Nie dasz rady przyjacielu – ucięła. – Odbieranie życia wymaga albo zimna w sercu albo głębokiego przekonania o słuszności tej decyzji. Brak ci jednego i drugiego.  

            -Chyba tak. Przepraszam... – opuściłem broń.

            -Nie przepraszaj za to że jesteś dobrym człowiekiem...

-Kłopot w tym że efektem tej mojej dobroci może być nasza śmierć... Może zostawmy go tu związanego i nich dzikie zwierzęta zrobią swoje?

 

 

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/