z kuźni
- poniedziałek, 07, luty 2022 11:18
- Andrzej Pilipiuk
Jako że dziś stuknie nam 2,5 miliona wizyt na blogu - wrzucam kawałek powieści.
*
Doszliśmy do drogi. Nash podszedł do jucznego konia i odpiął paski uwalniając dwie łopaty.
-Chodź Mersh, musimy ich pogrzebać – skinął na gołębiarza.
Mężczyzna z kwaśną miną podszedł i złapał podawane mu stylisko.
-Jako kapłanka mam obowiązek pomodlić się nad ciałami... – Ana zrobiła krok do przodu.
Dowódca przetarł dłońmi twarz.
-To byli koczownicy plemienia Czerwonogłowych, nie członkowie naszego ludu... – burknął Gołębiarz
-Ojciec Stu Światów stworzył nas wszystkich. Modliłam się już przy odchodzących i na pogrzebach. Zamykałam powieki zmarłym. Nawykłam do widoku ciał...
-Dziecko... eee.. Kapłanko. – westchnął dowódca. – Rozumem twoje motywy i doceniam szlachetność intencji ale w tym przypadku...
Umilkł.
-Wyglądają naprawdę tragicznie... – powiedziałem.
-Asystowanie podczas pogrzebów... – zaczęła.
-Tradycja to tradycja – powiedział wreszcie Nash. – Obowiązki które nakłada na ciebie świątynia są niepodważalne, ale ich wypełnienie w tym przypadku wydaje mi się szczególnie trudne. Zrobimy tak: Zawiążę ci oczy opaską i podprowadzę blisko. Odmówisz modlitwy nad ciałami i odejdziesz. My pogrzebiemy
/Przetaina/







