z kuźni

Jako że dziś stuknie nam 2,5 miliona wizyt na blogu - wrzucam kawałek powieści.

*

Doszliśmy do drogi. Nash podszedł do jucznego konia i odpiął paski uwalniając dwie łopaty.

            -Chodź Mersh, musimy ich pogrzebać – skinął na gołębiarza.

Mężczyzna z kwaśną miną podszedł i złapał podawane mu stylisko.

            -Jako kapłanka mam obowiązek pomodlić się nad ciałami... – Ana zrobiła krok do przodu.

Dowódca przetarł dłońmi twarz.

            -To byli koczownicy plemienia Czerwonogłowych, nie członkowie naszego ludu... – burknął Gołębiarz

            -Ojciec Stu Światów stworzył nas wszystkich. Modliłam się już przy odchodzących i na pogrzebach. Zamykałam powieki zmarłym.  Nawykłam do widoku ciał...

            -Dziecko... eee.. Kapłanko. – westchnął dowódca. – Rozumem twoje motywy i doceniam szlachetność intencji ale w tym przypadku...

Umilkł.

            -Wyglądają naprawdę tragicznie... – powiedziałem.

            -Asystowanie podczas pogrzebów... – zaczęła.

            -Tradycja to tradycja – powiedział wreszcie Nash. – Obowiązki które nakłada na ciebie świątynia są niepodważalne, ale ich wypełnienie w tym przypadku wydaje mi się szczególnie trudne. Zrobimy tak: Zawiążę ci oczy opaską i podprowadzę blisko. Odmówisz modlitwy nad ciałami i odejdziesz. My pogrzebiemy 

/Przetaina/

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/