hmm...
- środa, 22, grudzień 2021 07:13
- Andrzej Pilipiuk
https://wpolityce.pl/polityka/578959-mejza-odpowiada-wppl-pokazcie-pisma-albo-przeproscie
Analizując na chłodno całą aferę... W szregu krajów podejmuje się próby leczenia różnych schorzeń przy użyciu komórek macieżystych.
Część tego zapewne po cichu finasują wielkie koncerny - które są żywo zainteesowane metodami i wynikami - a nie bardzo mogą badać to u siebie bo zabrania prawo, komsje etyczne się czepiają a w raze niepowodzenia rodziny pacjentów mogą puścić z torbami.
*
Dlatego pionierami badań są kraje dalekie od nazwijmy to standardów cywilizacyjnych.
Dlatego szczepienia małych dzieci na covid wprowadzłą Brazylia - a USA czekały na wyniki...
Dlatego leki na wąglik prawdopodonie testowano w Klewakach a nie w Teksasie.
*
W Meksyku uzyskują wyniki na tyle obiecujące że postanowili już na tym ciut zarobić... (albo potrzebują kasy na dalsze badania).
W każdym razie można tam było polecieć i poddać się eksperymentalnej kuracji za - bagatela - 80 tyś dolarów. Z wątpliwym efektem końcowym i nieustalonym ryzykiem samej kuracji.
dwie dekady temu latano do izraela gdzie sparaliżowanym na skutek uszkodzenia kregosłupa wstrzykiwano makrofagi - Co jednych pacjenów postawiło na nogi a innych niekoniecznie. Kuracje bardzo zachwalała "gazeta wybirócza". To też miał byc przełom - ale ucichło...
https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,705996.html
*
Ergo:
W przypadku śmiertelnej choroby można napisać testament i czekać kiedy zawiozą na cmentarz. Można też postawić wszystko na jedną kartę jechać do Meksyku - niech nam wstrzykną co tam ukręcili ich laboranci...
w pierwszym przypadku - śmieć jest pewna. W drugim - jest szansa - jakaśtam. A może tylko odroczenie wyroku.
Osobiście pamiętam taką sprawę - medycyna położyła już krzyżyk na matce znajomego. Pojawiła się szansa leczenia za granicą. Zebrano pienądze - niemałe. Wyleczyć się nie dało - ale wyrok odrocono o 5 lat... Jeszcze zdążyła zobaczyć wnuki.
*
Nie wiemy w sprawie najważniejszego - czy ktoś do tego Meksyku poleciał, czy faktycznie był leczony, w jakim stanie wrócił...
*
W całej sprawie wątpliwości etyczne budzą dwie rzeczy:
a) zarobek na pośrednictwie. - z artykułów wynika że firma p. Mejzy czerpała z tego znaczne zyski. Rozumiem uczciwy zarobek ale nie pogoń za "dutkami" w tak delikatnej sprawie...
b) uczciwość w przedstawiniu oferty. Czy wciskano ją jako cudowną kurację, czy przedstawiano obiektywnie sznase i zagrożenia.
c) uczciwość pośrednika - czy był przypadek że kasę wpłacono ale chory do Meksyku nie poleciał a pieniądze przepadły...
*
Tak czy inaczej do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy p. Mejza nie powinien pełnić żadnych funkcji publicznych.







