z kuźni
- wtorek, 07, grudzień 2021 08:19
- Andrzej Pilipiuk
-Pobłogosławię nasze konie – szepnęła. – Pomożecie?
Przewiązaliśmy zwierzętom głowy naszymi szarfami modlitewnymi. Złapaliśmy za uzdy i ustawiliśmy się na polanie. Ana odeszła na stronę, po chwili wróciła przebrana w obrzędową suknię. Zamoczyła knoty dwu świec w świętym oleju.
-Chodzi o to żeby nagły podmuch nie zgasił płomienia – szepnąłem widząc zaskoczoną minę małej.
Gdy świece zapłonęły kapłanka ujęła je w place i stanęła rozkładając szeroko ręce na boki. Wiatr od gór dmuchnął jakby złośliwie, rękawy sukni załopotały, ale podmuch nie zdołał zgasić płomyków.
Najpierw odmówiliśmy litanię trzydziestu dwu przydomków bogni Nefem, potem błogosławieństwo zwierząt domowych, wreszcie Ana sama wypowiedziała modlitwę ochronną do Ojca Stu Światów. Zgasiła świece i ciepłym jeszcze woskiem narysowała każdemu zwierzęciu na czole znak przyjścia. Potem siadła na pniu i rozpłakała się żałośnie.








