27 lat temu
- poniedziałek, 06, grudzień 2021 15:32
- Andrzej Pilipiuk
Po rozpadzie ZSRR na terytorium Ukrainy pozostała część infrastruktury sowieckich armii uderzeniowych - w tym kika tysięcy głowic atomowych i wodorowych.
Tym samym rodzące się niepodległe państwo było pod względem potencjału atomowego trzecią siłą na świecie.
Głowice nie nadawały się do natychmiastowego użytku - ukraińcy prawdopdoobnie nie mieli kodów uzbrajających. Broń należało poddawać systematycznym przeglądom i konserwacji. Podobnie rakiety międzykontynatalne by wymagały regularnego dozoru technicznego. Nie był to jednak (poza nakładami finansowymi) duży problem.
W wyniku kilkustronnych negocjacji zawarto układ. Ukraina pozbyła się arsenału. Rakiety zezłomowano, głowice częściowo zdemonotowano, częściowo odesłano do Rosji.
W zamian za rezygnację z potencjału zawarto Memorandum Budapesztańskie. Rosja, USA i Anglia udzieliły Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa.
*
Niestety przywódcy Ukrainy najwyraźniej spali na lekcjach historii.
Dzieje Rosji to okresy regresu i ekspansji. Tan kraj nie atakuje sąsiadów tylko w krótkich chwilach kryzysu.
USA nie mają przyjaciół tylko interesy - i to krótkoterminowe. Są w stanie dogadać się z kązdym tyranem i zdradzić każdego sojusznika, gdy tylko im się to opłaci.
Anglicy w ogóle nie znają pojęcia honoru i nie rozumieją zasady dotrzymywania umów - co pokazali światu dobitnie w latach 1918, 1939 i 1944-45.
Ukraińcy siedli do stołu z szulerami i bandziorami. I zostali koncertowo ograni...
*
A dla nas to nauczka. Sojusz z USA jest coool - ale jedyna korzyść z niego to możliwość wysłania naszych żołnierzy na prawdziwą wojnę - by nauczyli się fachu... Na żadną pomoc nie ma co liczyć.








