z kronik kasty...
- środa, 24, listopad 2021 08:02
- Andrzej Pilipiuk
Fakty:
Pewien facet nie lubi sąsiadki. Postanawia ją zamordować. Sposób mordu jest dastyczny - kobieta zostaje oblana kwasem siarkowym w zablokowanej między piętrami windzie. W zbrodni pomaga mu kumpel. Kolesie nie przewidzieli że nagra ich monitoring budynku.
Kumpel gównego sprawcy zostaje aresztowany. "Na szczęście" ma i kasę i dzianą dzewczynę. Prokurator zajmujący się sprawą - ludzkie panisko - zezwala na częste widzenia, zaprzyjaźniają się.
Prokurator wpuszcza przyjaciela na wolność za co dostaje skromne upominki: zegarek kosz smakołyków i milion złotych. Zostaje też zaproszony na ślub szczęśliwej parki.
Kłopot w tym że ktoś podkablował o tej ich przyjaźni i prokurator sam staje się oskarżonym... W dodatku zdaje się nie umiał tego miliona dobrze schować...
Na szczęście żeby go wsadzić trzeba mu najpierw uchylić immunitet. Ale immmunitet uchyla mu "pisowska" komisja dyscyplinarna. A jak wiadomo sądy są niezawisłe i nie będzie PiS fikał nadzwyczajnej kaście. Pani sędzia pałając słusznym oburzeniem zamyka postępowanie wobec pokuratora z uwagi na "brak możliwości ścigania".
Pozdrawiam w tym miejscu wszystkich obrońców "wolnych sądów". To wasz wielki dzień. Ogromny wspaniały sukces w walce z kaczystowskim reżimem.









