z kuźni

Obejrzałem konia. Klacz była zadbana chyba niedawno została wyczesana. Obejrzałem jej skórę. Ne było śladów blizn od bata ani podobnych oznak złego traktowania... Ufnie trącała nas pyskiem jakby liczyła na jakiś smakołyk. Była podkuta, kopyta ładnie oszlifowano, po czym nacięto powierzchnię  wklejono w nie inkrustacje ze złotego a może tylko mosiężnego drutu.

            -Ci którzy są łagodni wobec zwierząt nie zawsze są dobrzy wobec ludzi – westchnąłem ponownie. – Ale chyba nie mamy innego wyjścia... Gdyby kazali się nam wynosić sytuacje byłaby jasna. A tak... Zapraszają. Może z życzliwości a może nie chce im się tracić czasu na tropienie nas, ściąganie...

            -Zrobią z nas szaszłyki albo złożą w ofierze swoim bogom – mruknęła Ana. – Albo jedno i drugie. Z twojej skóry przyjacielu zrobią sobie buty, z Tyry bębenek, a moja czaszka po odpiłowaniu wierzchu posłuży jako miska do karmienia młodych psiaków...

            -Jak zrobią ze mnie bęben to obiecuję że im pęknę przy pierwszej ważnej uroczystości – mruknęła mała głaszcząc konia po szyi.      

            Objuczyliśmy zwierzę naszymi bagażami. Prowadzona za cugle szła spokojnie, 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/