z kuźni
- piątek, 29, październik 2021 22:39
- Andrzej Pilipiuk
Chłopak patrzył na mnie nienawiścią i coś mamrotał pod kneblem. Kawałkiem zwęglonego patyka zaznaczyłem na jego koszuli miejsce w którym znajduje się serce. Tak będzie łatwiej celować... Cofnąłem się siedem kroków i uniosłem kuszę do strzału. Czas jakby zatrzymał się miejscu. W krzakach świergotały ptaki, jeden z koni zarżał. Wystarczyło pociągnąć za spust by zakończyć tę historię raz na zawsze. Ale nie mogłem. Cztery razy brałem go na cel i czterokrotnie opuszczałem broń.
-Co innego zabić w walce, a co innego dokonać egzekucji – powiedziałem wreszcie. – Nie jestem tak twardy jak Nash. Wiem że trzeba, po prostu muszę się zebrać w sobie... I dam radę... Za chwilę.
Kapłanka westchnęła.
-Raz już mu darowano. Dziś omal nie przypłaciliśmy tego życiem. Wzdragam się na myśl że trzeba go uśmiercić ale...
Odetchnąłem głęboko.
-Dam radę...
-Nie dasz rady przyjacielu – ucięła. – Odbieranie życia wymaga albo zimna w sercu albo głębokiego przekonania o słuszności tej decyzji.
-Wypalmy mu piętno na policzku i puśćmy wolno – zaproponowała Tyra. - Ma poważnie zranioną nogę. Nie ma leków, a do tego jesteśmy kilka dni drogi od najbliższych osad ludzkich. Może umrze, a może nie. Może rozszarpią go wilki albo zabiją nocne chłody. W każdym razie nie jest w stanie ścigać nas nawet konno. Jeśli jakimś cudem dotrze do ludzi piętno ostrzeże ich by mu nie ufali!







