z kuźni

            Chłopak patrzył na mnie nienawiścią i coś mamrotał pod kneblem. Kawałkiem zwęglonego patyka zaznaczyłem na jego koszuli miejsce w którym znajduje się serce. Tak będzie łatwiej celować... Cofnąłem się siedem kroków i uniosłem kuszę do strzału. Czas jakby zatrzymał się miejscu. W krzakach świergotały ptaki, jeden z koni zarżał. Wystarczyło pociągnąć za spust by zakończyć tę historię raz na zawsze. Ale nie mogłem. Cztery razy brałem go na cel i czterokrotnie opuszczałem broń.

            -Co innego zabić w walce, a co innego dokonać egzekucji – powiedziałem wreszcie. – Nie jestem tak twardy jak Nash. Wiem że trzeba, po prostu muszę się zebrać w sobie... I dam radę... Za chwilę.

            Kapłanka westchnęła.

            -Raz już mu darowano. Dziś omal nie przypłaciliśmy tego życiem. Wzdragam się na myśl że trzeba go uśmiercić ale...

            Odetchnąłem głęboko.

            -Dam radę...

            -Nie dasz rady przyjacielu – ucięła. – Odbieranie życia wymaga albo zimna w sercu albo głębokiego przekonania o słuszności tej decyzji.

            -Wypalmy mu piętno na policzku i puśćmy wolno – zaproponowała Tyra. - Ma poważnie zranioną nogę. Nie ma leków, a do tego jesteśmy kilka dni drogi od najbliższych osad ludzkich. Może umrze, a może nie. Może rozszarpią go wilki albo zabiją nocne chłody. W każdym razie nie jest w stanie ścigać nas nawet konno. Jeśli jakimś cudem dotrze do ludzi piętno ostrzeże ich by mu nie ufali!

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/