z kuźni
- piątek, 22, październik 2021 00:53
- Andrzej Pilipiuk
Droga biegła przez rozległą równinę. Zbliżał się wieczór. Wyjąłem z plecaka lunetę i dłuższą chwilę lustrowałem okolicę. Żadnych śladów ludzi… Żadnych zwierząt. Tylko głucha pustka, nieliczne krzewy, czasem niskopienna brzózka powykręcana od wiatrów i mrozów.
-Doskonale jałowy świat – zauważyła Ana. – Tyko my i klucze ptaków na niebie… Latem pewnie jest tu jeszcze trochę owadów i może małe ptaszki które się za nimi uganiają. Ale teraz... – westchnęła. – A jednak byli tu przed nami ludzie. Przybyli, wykuli drogę przez skały, ułożyli bruk z kamiennych bloków. I odeszli.
-Przodkowie musieli być bardzo bogaci – westchnęła Tyra. – Dziesiątki robotników budowało to przez wiele lat... A przecież musieli być jeszcze majstrzy którzy odkuwali te bloki... Chyba że zagoniono do tych prac jeńców albo niewolników?
-O naszych przodkach wiemy że surowo potępiali niewolnictwo – zauważyłem. – Uważali je za obrazę woli Bogów wobec których wszyscy są równi w swych prawach… Jednak skoro potępiali to znaczy że to zjawisko nie było im obce. Myślę że mogło być jeszcze inaczej. Ich cywilizacja trwała trzy tysiące lat. Najwięcej zachowało się traktatów spisanych pod koniec tego okresu. Może te drogi budowali im niewolnicy, ale potem prawa złagodniały i uznano że nie godzi się niewolić innych. Albo mogło być tak że potępiali niewolnictwo przez tysiące lat, po czym u schyłku swoich czasów zaczęli je praktykować, a wówczas Ojciec Stu Światów zesłał na nich za to na nich surową karę.
-Mogło i tak być – przyznała kapłanka. - Zachowało się wiele tekstów, ale tak po prawdzie są całe dekady ich dziejów co do których brak nam jakichkolwiek wiadomości. W dodatku pisma znamy głównie w postaci odpisów. Pytanie na ile są wierne oryginałom. Czy nie bywało tak że pewne wstydliwe ustępy pomijano wykreślano, upiększano... Czasem czytając stare księgi wyczuwałam zmianę stylu, jakby pewne partie zapisał kto inny.
/fragmnet powieści "przetaina"/







