z kuźni

-Piekłem chleby w Dofais – wyjaśnił. – Byłem synem piekarza i wnukiem piekarza, potomkiem długiego szeregu przodków z których każdy robił to samo... No jeden się trafił wyrodek, kowal… Mieliśmy piekarnię dom i mały kawałek pola za miastem. Pewnego dnia podkusiło mnie by spróbować zaorać nieużytki przylegające do moich zagonów. Wiecie jak to jest, ma człowiek ładny kawałek gruntu od którego podatki trzeba płacić a tam zamiast pszenicy rosną tylko kamienie… Przez trzy lata wydzierałem z ziemi głazy. I pewnego dnia pod jednym z nich znałem rozsypującą się ze starości drewnianą beczułkę a w niej ukryta była korona. Tak, ta korona – potwierdził widząc moje zaskoczenie. – Zrozumiałem że to przeznaczenie i znak od naszych bogów. Zebrałem rodzinę i znajomych którzy jak ja mieli dość życia pod władzą chciwych durni. Porzuciliśmy niegościnne wybrzeże i ruszyliśmy w głąb lądu poszukać miejsca w którym założę własne królestwo. Słyszeliście legendy o królewnie z doliny sześciu książąt? – zapytał.

Pokręciłem głową. Ana zmarszczyła brwi.

-Czytam kiedyś, to znana opowieść…

-Ja czytałam, niedługo przed wyruszeniem – odezwała się Tyra. – Była zapisana w tej grubej księdze z bajkami dla dzieci... Istniała żyzna i bogata dolina w której leżało królestwo złożone z sześciu księstw. Księstwa były bogate i ludne. Ludzie żyli w szczęściu i dostatku. Nawet ich krowy jadały ze srebrnych żłobów a mleko czerpano złotymi kubkami.  Niestety sześciu parom książęcym urodzili się synowie, a królowi władającemu tą ziemią narodziła się  córka. Książęta gdy podrośli wszczęli krwawą wojnę o jej rękę. Dziewczyna widząc jak giną mieszczanie i spokojni wieśniacy rzuciła się z wieży i zabiła... Książęta dowiedziawszy się jakiego nieszczęścia stali się przyczyną zrozpaczeni zdjęli swe diademy apotem ruszyli w świat szukać odkupienia swej winy....

-Znam inną wersję tej opowieści – odezwała się Ana. - Była taka legenda w jednej z kronik. W zasadzie podobna z tym że królewna nocą wymknęła się z zamku zostawiając list. Książęta nie wiedzieli w którą stronę umknęła. Porzucili swe wojska i samotnie ruszyli jej szukać. Ale już nigdy nie wrócili.

-Wydaje mi się... Jestem prawie pewien że te wydarzenia  właśnie tutaj – król zatoczył ręką krąg. - Pośrodku doliny leżą ruiny wielkiego miasta Przodków. Zarosły lasem... Szkałem potwierdzenia legendy. Wież leżących już w ruinie znalazłem kilka, niewiele z nich zostało.  Przez sześć bram wychodzi sześć dróg a przy nich nalazłem ruiny kolejnych sześciu dużych osad otoczonych murami. To pasuje... Do tego wygrzebałem w ruinach kubki wykonane nie z brązu czy gliny, ale z jasnego mosiądzu. Gdy były nowe i ładnie wypolerowane rzeczywiście mogło się wydawać że zrobione są ze złota... To mogło dać początek legendzie o niezmierzonych bogactwach.

-A srebrne żłoby w oborach? – wyrwała się Tyra.

-Niestety ani jednego. Niemniej jednak w oborach które zbadałem w ogóle nie było żłobów. Albo zrobiono je z drewna i rozsypały się przez stulecia albo faktycznie wykonano je ze srebra i zostały skradzione... Ta korona – zdjął ją z głowy i obrócił w dłoniach – tak sobie czasem myślę że mogła należeć do ojca zaginionej księżniczki. Uciekła przepadła, znikłą z oczu sześciu książąt dotarła na wybrzeże i ukryła ją pod kamieniami… Czasem wyobrażam sobie że może od niej pochodzi mój ród no bo przecież ten kawałek gruntu był nasz od wieków… Pewnie tak nie było – uśmiechnął się smutno. – Ale to ludzka rzecz pomarzyć. W każdym razie, drodzy i zacni. Dziś ja jestem królem tej doliny – powiedział powoli i dobitnie. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/