z kuźni
- czwartek, 02, wrzesień 2021 00:27
- Andrzej Pilipiuk
-Chyba nie mam wyjścia. Zatem posłuchajcie: w młodości Nesh zapuścił się daleko na zachód. Dalej niż ktokolwiek z naszego ludu może dalej niż ktoś z naszych przyjaciół koczowników... Był wtedy bardzo młodym człowiekiem. Przebył most a potem poszedł na północny zachód, tą drogą którą maszerujemy teraz. Dotarł aż do podnóża gór. Opowiedział że widział tam w lesie opuszczoną świątynię. Rotundę z białego kamienia z posągiem pośrodku, na której ścianach wisiały miedziane tablice poryte pismem Przodków... To znaczy w większości już nie wisiały już ale leżały wśród krzaków. Nie umiał ich odczytać. To był myśliwy, w szkole nauczono go alfabetu ale nie został wyszkolony by odczytywać dawne znaki. Zapamiętał symbol./..../
-Miedziane tablice? – zdziwiłem się.
-Tak. Odlewane płyty. Pokryte zieloną korozją ale nadal czytelne... Były na nich także rysunki roślin, narzędzi i symbole minerałów. Nie wiedział do czego mogły służyć, sadził że zawierają jakieś modlitwy i święte teksty. Powrócił do Tess i opowiedział o tym znajomym. W tym mojemu ojcu. Minęło wiele lat. Pewnego dnia dziadek porządkując bibliotekę świątyni w starych księgach znalazł pewien opis. Gdy świat Przodków upadał już w nicość grupa zielarzy i farmaceutów spisała sekrety najmocniejszych leków i odlała je w miedzi aby nie przepadł ich sekret... Płyty odesłali do małej starej świątyni daleko na prowincji, u podnóża gór. Księga nie zawierała żadnej mapy ani wskazówek lokalizacji tego miejsca. Nie napisano nawet o które góry chodzi. Nasz dowódca zapamiętał dwa szczegóły – okrągły kształt kaplicy wzniesionej z bloków marmuru i malachitu oraz fakt że posąg bogini był nagi. To pasuje do słów księgi „stara światynia”. Wiemy że najdawniejsze sanktuaria budowano na planie koła.
-Sekrety najmocniejszych leków... – podchwyciłem.
-Podobno Przodkowie umieli leczyć trąd, skrofuły i suchoty. Oraz inne choroby które gaszą dziś ludzki żywot jakby ktoś zdmuchnął świecę... Dziadek uznał że skoro i tak idziemy tak daleko możemy trochę nałożyć drogi by zbadać to miejsce. Gdyby rzeczywiście udało się odzyskać dawne receptury... Zachowaliśmy bardzo niewiele z ich wiedzy. Znasz moc wierzbowego cukru. Starym ludziom którym dokucza wole podaje się ekstrakt tłoczony na zimno z owczych tarczyc. Używamy też zasypki do która w kilka dni gasi gorączki i pozwala się zabliźnić ranom. Kapłani z Domu Noży do dziś dokonują operacji których nie podjęli by się znachorzy pierwobylców. Noga twojego brata wydawała się nie do uratowania a jednak chodzi, po prawdzie o kulach. Jednak większość wiedzy medycznej i receptur przepadła.
-Pójdziemy, pozbieramy te płyty... – zaczęła Tyra.
-Jeśli są odlane w metalu i jest ich sporo to przepiszemy raczej ich treść – zasugerowałem. – Tylko jak odnajdziemy to miejsce skoro nie żyje jedyny człowiek który je widział? Miał nas tam zaprowadzić? Zostawił może jakiś wskazówki?
/fragment powieści fantasy pod roboczym tytułem "Przetaina"/








