Inflacja
- wtorek, 31, sierpień 2021 23:39
- Andrzej Pilipiuk
Istnieją 3 główne powody wzrostu cen:
Po pierwsze: Inflacja – towaru jest mało, nie da się szybko wyprodukować więcej, kasę się dodrukowuje więc ludzie mają jej więcej więc kupują co mogą, w sklepach pojawiają się braki a ceny rosną...
Po drugie: Zmowa cenowa. Towaru jest pod dostatkiem, ludzie mają pieniądze ale dystrybutorzy są w stanie spotkać się po cichu i dogadać by solidarnie podnieść ceny i wydoić ludzi z ich kasy, w dodatku bez ponoszenia jakichkolwiek nakładów...
Po trzecie: Spekulacja. Pojawia się grupa cwaniaków dysponujących kasą. Wybierają jakieś dobro – zazwyczaj takie które trudno wyprodukować i zaczynają je sukcesywnie wykupywać. To może być złoto, to mogą być mieszkania, to mogą być akcje firm określonej branży.
Popatrzmy za okno. Czy zachodzą czynniki mogące spowodować inflację? Towaru mamy pod dostatkiem, produkcja ani import nie są zagrożone. Nie mamy więcej pieniędzy – po zawirowaniach z covidem – raczej zaciskamy pasa.
Co więcej inflacja jest łatwa do wykrycia – wzrost cen powoduje oslabienie siły nabywczej pieniądza a tym samym spadek jego wartości w stosunku do koszyka walut. Tymczasem kurs złotego w stosunku do dolara, euro czy funta nie zmienia się jakoś specjalnie. Np. korona norweska kosztuje ok. 50 groszy i ta cena nie zmieniła się od ojej pierwszej wyprawy w 1999 roku.
Czy możliwa jest zmowa cenowa? TAK. Około 90% handlu żywnością jest w rękach zaledwie kilku zagranicznych korporacji. Podobnie (choć w mniejszym stopniu) handel materiałami budowlanymi i artykułami wyposażenia wnętrz.
Czy jest możliwa presja spekulacyjna? TAK. Po raz pierwszy widizleiśmy to przed wejściem do UE. Jeszcze w 2003-cim roku kupowałem mieszkanie po 1720 zł/m2. Zaraz po wejścu do UE i otwarciu rynków w Krakowie pojawili się „inwestorzy” – głównie Hiszpanie, kupowali na pniu mieszkania w nowych inwestycjach windując niemiłosiernie ceny. Pięć lat później na tym samym osiedlu cena dobijała 5500 zł/m2. Podobny mechanizm zachodzi obecnie – mimo kryzysu spowodowanego epidemią ceny w centrum Krakowa skoczyły z ok. 7-7,5 do 9-10 tyś/m2.
Moim zdaniem wzrost cen obserwowany wokoło to kombinacja głównie czynnika drugiego i trzeciego. Bezlitosna eksploatacja naszego kraju i społeczeństwa przez międzynarodowych spekulantów.








