1000 indiańskich dzieci.

W pobliżu kilku szkół z internatami na terenie kanady znaleziono już łącznie około 1000 pochówków indiańskich dzieci. Rozjuszone lewactwo podpaliło kilka kościołów.

Czy te 1000 ujawnionych pochówków  to dużo czy mało? 

Z jednej strony - koszmarna liczba. Ogromna suma jednostkowych tragedii, tysiąc śmierci dzieci umierających samotnie - z dala od domu i bliskich. 

Z drugiej - mówimy o okresie ok 150 lat  z którego co najmniej połowa przypadała na czas przed wynalezieniem antybiotyków. Ze szczepionkami te nie było różowo - szczepiono tylko czaną ospę.... Był to okres nawracających epidemii: odry, czarnej ospy, błonnicy, cholery, polio. Grużlica byla powszechna i też zabjała.

Z trzeciej: nadużycia mogły się trafiać - jak zawsze i wszędzie. 

Co najważniejsze: dlaczego nikt nie mowi o odpowiedzialności władz? Te dzieci odbierali urzędnicy - na podstawie chorego besitalskiego, amoralnego prawa - negującego de facto pełnię człowieczeństwa i prawo do samostanowienia indian. 

*

Tak na marginiesie:

W Eton od kilkuset lat istnieje szkoła dla dzieci agileskiej arystokracji. Obok znajduje się szkolna światynia i cmentarz wychowanków. Nie jest mały - choć oczywiście większość ciał zmarłych utytułowane rodziny zabierały by pochować w swoich dobrach.  

Młodzi artystokraci warunki i opiekę mieli najlpeszą z możliwych. Ale też umierali. 

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/