o idiotach...
- wtorek, 18, maj 2021 09:20
- Andrzej Pilipiuk
https://niezalezna.pl/395698-dla-kogo-doplaty-do-kredytu-premier-wyjasnia
Władza chce dla nas dobrze - pochyla się nad najbiedniejszymi, pomoże im zdobyć kredyty, nawet da trochę pieniędzy.
Z pozoru coool.
Jeden problem - gdy ludzie mają niewiele kasiorki - żeby sprzedać im mieszkania trzeba trzymać w miarę przystępne ceny. Gdy kredyty będą łatwiej dostępne deweloperzy od razu podniosą ceny.
Młodzi z kredytami będą na długie lata udupieni, Starsi z odłożoną kasą - zgrzytną zębami - bo ceny mieszkan znów im "ucieką". Zarobią tylko banki (zgraniczne) deweloperzy (często zagraniczni), oraz nasi bracia Ukraińcy bo to oni głównie zap... na tych budowach.
Mechanizm jest prosty: istnieje jakiś produkt.
Etap I
Ludzie nie mają kasy - cena musi być w miarę niska, a produkcja się nie rozwija i podaż pozostaje na niskim pozimie.
Etap II
Następuje zastrzyk gotówki ludzie zaczynają kupować, produkcja nie nadąża więc cena szybuje w górę. Kupi ten kto ma najwięcej forsy - jak na licytacji...
Etap III
Skoro jest popyt do zabawy właczają się inni producenci i importerzy - towaru pojawia się więćej, popyt zostaje częściowo zaspokojony, cena sabilizuje się potem spada. Wreszcie trzeba konkuroać o klienta...
W przypadku mieszkań w przejściu do etapu III przeszkadzają po pierwsze niska podaż gruntów pod zabudowę oraz zowa cenowa stosunkowo nielicznych firm deweloperskich dzielącch rynek i strefyy wpływów. Ułatwienie zaciągania kredytów przedłuza Etap II.
Co należałoby zrobić?
Po pierwsze grunta: uwłaszczyć działowiczów, a nieużytki skarbu panstwa ciąć na działki budowlane. Niech te działki bedą dla tych młodych, ze spłatą rozłożoną na 30 lat a jeśi bawimy się w inżynierię społeczna - za urodzenie każdego dziecka zmniejszać o np 36 rat.
Po drugie: biurokracja. o co nam anachroniczny bolszewicki wymysł z podziałem ziemi na rolną i budowlaną? Mamy gigantyczną nadprodukcję żywności. Setki tyś hektarów panstwoej ziemi i tak leży odłogiem, lub idzie pod zalesianie... Do tego po co nam kilkanaście różnych zezwoleń by postawić choćby nieduży dom?
Po trzecie: technologie. Czemu nie budować domów mieszkalnych z płyt warstwowych? Tanio, szybko, czysto - bez konieczności zwożenia setek ton materiałów...
Po czwarte: ceny. Należy ułatwić tworzenie firm produkujących mateirały, przełamać monopole, dać ulgi podatkowe. Znieść vat na materiały. Po co nam limity wydobycie glin i kruszywa?
Metr gotowego domu może kosztować ok 1000 zł.
Mały dom może kosztowąc tyle co samochód - 60-70-80 tyś.
Budownictwo może być kołem zamachowym gospodarki.
To wszystko jest bardzo proste rozwiazania - ale dla władzy - za trudne.








