z trzeciego pokolenia ateistów
- wtorek, 20, kwiecień 2021 17:20
- Andrzej Pilipiuk
W miasteczku zamieszkał wykształcony człowiek z miasta.
Społecznik, działacz kulturalny, nauczyciel, patriota... Ateista. Kościołowi nie fikał, proboszcza nie zaczepiał - więc ludzie krzywili się trochę, ale uznali że choć bezbożnik to w sumie porządny gość więc zaakceptowali to dziwactwo.
W duchu ateizmu i socjalizmu wychowywał swoje dzieci. Po wojnie do partii nie wstąpił. Komuna uważała go za pożytecznego choć niepewnego ideologicznie i specjalnie nie zaczepiała.
Dzieci do PZPR już wstąpiły licząc na konfitury ale nijak im to nie pomogło - zdobytego wykształcenia nie umiały poprzeć ciężką pracą. Tego etosu ojciec jakoś im nie zdołał przekazać. Leniom i obibokom nawet legitymacja partyjna nie pomogła zrobić kariery... Za to komuna dała im klitki w blokach więc spłodzili kolejne pokolenie.
Wnuki - kolejny regres. Wykształcenie zdobyly śmieciowe, zamiast szukać pracy zabrały się za kombinowanie, Ale do tego też jakoś zabrakło talentu.
Jeden z moich znajomych jest krewnym wnuczki i prawnuczki tamtego porządnego człowieka. Określa je krótko i dosadnie: toksyczne menelki. Z racji pokrewieństwa usiłowały go parę razy namawać na wspólne "złote interesy" lub naciągać na pożyczki. Rodzina nie chce utrzymywać z nimi kontaktów. Nie pracują, żyją w kolejnych konkubinatach, młodsza jest "ekologiem" i weganką, działają w strajku kobiet.
Starsi ludzie pamiętają ich dziadka i łapią się za głowę...
*
U naszych bram stoi trzecie-czwarte pokolenie ateistów. Wulgarne, agresywne, prymitywne. Leniwe i nie przyuczone do pracy... Pokolenie tak straszne i zdegenerowane że nebawem wspomimy z łezką w oku naszych komuchów z PZPR...






