no nie kapuję...
- niedziela, 11, kwiecień 2021 00:32
- Andrzej Pilipiuk
Ergo: studenci jadą na objazd naukowy. Dziewczyna jest ostrzegana przed panem doktorantem. Doktorant się do niej podwala ona odtrąca jego zaloty. Dziewczyna zostaje naćpana. Jest gwałcona całą noc w jego pokoju, odstawioa do swojego, znów zgwałcona... Budzi się rano idzie z nim o tym porozmawiać i znów zostaje zgwałcona...
Mija pół roku po czym dziewczna robi aferę w czym pomaga jej uczelniany komitety antyfaszystowski...
*
No nie kapuję...
Jak została naćpana i zgwałcona powinna gdy tylko doszła trochę do siebie zadzwonć po 997 lub 112 Zrobiliby jej badania, w tym badania krwi. Zrobiono by rewizję w rzeczach gwałciciela. Pewnie z użyciem pieska do wykrywania narkotyków. Potem pana doktranta wyprowadziliby w kajdankach. Przesłuchano by świadków. Koniec.
Zamiast tego dziewczyna po przebudzeniu idzie do oprawcy pogadać (niby o czym!?) a ten ją znów gwałci. Mija pół roku nim ofiara decyduje się coś z tym zrobić... Eeee?
I co ma do tego komitet antyfaszystowski!? Doktorant był z Oko.pres - to taki przytułek dla zwolnionych z wybiórczej - no to ad definitone nie mógł być faszystą!
***
1) uważam ludzi z wybiórczej, agrory, oko - za ostatnie SZUJE.
2) uważam że za gwałt adekwatną karą jest nawet kara śmierci.
Mimo to sprawa ta wydaje mi się totalnie nieprawdopodobna. Albo dziewczyna jest bezdennie, totalnie głupia i nie ma instynktu samozachowawczego. Albo co bardziej prawdopodobne - gościa ordynarnie wrabia...
*
Chyba się starzeję - czy ja tam wyżej bronię kolesia pracującgo dla michnika...!?







