poza granicą
- wtorek, 16, marzec 2021 21:41
- Andrzej Pilipiuk
Jest taka historia z Krakowa.
W czasach rządów junty jaruzelskiego miejscowy oddział KPN organizował własne obchody: a to rocznicy odzyskania nieodległości, a to 3 Maja, to znowu dla uczczenia ofiar Zbrodni Katyńskiej.
Oczywiście milicja i ubecja "czuwały". Uczestnicy byli bici, katowani, padali ofiarą aresztowań. Fundowano im problemy na uczelniach i w zakładach pracy.
Przyszła kolejna rocznica. Zamówiono mszę w kościele Mariackim, po niej uczestnicy planowali prześć na miejsce gdzie dokonał samospalenia Walenty Badylak i tam złożyć kwiaty. Gdy wyszli z kościoła czekało na nich ZOMO i esbecy.
Naczelne pochodu szła śp. Romana Kahl-Stachniewicz – będąca w zaawansowanej ciąży. Na ten widok ubecja odpuściła…
Służba Bezpieczeństwa była powołana by bronić reżimu wszelkimi dostępnymi metodami. Katowali ludzi, mordowali, szantażowali. Łamali życie i kariery niepokornych. Tylko w latach 1982-90 z ich łap zginęło ok. 400 ludzi.
Jednak nawet dla tych łajdaków z piekła rodem istniały jednak pewne nieprzekraczalne granice.
*
Dedykuję tę historię uczestnikom tzw. strajku kobiet. Złamaliście najważnejsze zasady. Przekroczyliście granice do tej pory nieprzekraczalne. Wypadliście poza nawias polskiego społeczeństwa.






