chwila zadumy...
- poniedziałek, 08, luty 2021 04:47
- Andrzej Pilipiuk
https://www.youtube.com/watch?v=bciCAoIOrvM
niejaka Kasia Babis raczyła nazwać mnie (i kilku kolegów po piórze) dziadami - to mocne słowa w ustach osoby która niedawno zbierała w necie na wydanie swojego komiksu a pod filmem wrzuca link do patronite z prośbą o datki... No chyba że miała na myśli że należymy do starszego pokolenia – wtedy odbieram to jako zakazaną w UE mowę nienawiści i próbę wykluczenia społecznego z uwagi na wiek. Możliwa jest jeszcze trzecia interpretacja – że odprawia słowiańskie dziady wywołując z grobów nas – czyli prawicowe upiory… Ale nie było jadła ani napoju – albo i było ale kotów nie jadam…
*
Posłuchałem wynurzeń autorki, poczytałem komentarze. Kalekie dzieci wolnej Polski... Szczęściarze - nie mają zielonego pojęcia czym była komuna. Nie mają pojęcia jak szkoła w PRL-u łamała każdego kto był choćby trochę inny. Takich ludzkich potworów jak niektórzy moi belfrzy nie spotkali nigdy… Takiej nierogacizny jak moi tzw. „koledzy z klasy” też raczej nie spotkali.
Znęca się głównie nad "kuzynkami" - gdy wydałem tę książkę miała ze 4 lata a większości komentujących nie było na świecie, nie wiedzą jak wyglądał Krakowski Kazimierz w czasach gdy dla Krakowa była to strefa mieszkań socjalnych, a w zaniedbanych domagających się remontu kamienicach żyła żulia i recydywa. Prawdziwych dresiarzy też nie spotkali – ta subkultura wymarła dobre 15 lat temu. Warszawskie Szmulki to też dziś inny świat. Dla nich to pod względem realiów książka historyczno-przygodowa. Zastanawia mnie nawet nie brak zrozumienia – ale swoiste zaimpregnowanie umysłów. Żyją tu i teraz – kompletnie nie interesują ich realia życia wcześniejszych pokoleń. Nie widzą jak wraca stare, o nie umieją tego starego rozpoznać…
Część obserwacji trafna – owszem byłem wyobcowanym zamkniętym w sobie dzieciakiem – ale przetrwałem. Czytałem na przerwie książki – co czyniło mnie wyrzutkiem w świecie gdzie nikt ich nie czytał. Interesowałem się historią, archeologią, historią sztuki, chodziłem do muzeów, przeglądałem dostępne w domu albumy z reprodukcjami i czytałem opisy - ale wśród rówieśników nie znajdowałem prawie nikogo z kim mógłbym o tym pogadać. Długo by o tym…
Poglądy moje zdefiniowała dość trafnie - choć widać że nawet nie próbuje ich zrozumieć - widząc kogoś kto myśli trochę inaczej - musi "dać odpór" - hejtuje, szczuje i judzi jak wielu jej podobnych...
Czemu się czepia? Bo ją ciśnie w dołku...
Smutne.






